,,Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości. " - Paulo Coelho
poniedziałek, 15 czerwca 2020
czwartek, 11 lutego 2016
55
Kilka razy wpadłem na jakąś blondynkę. Niby czuję, że to nie Julka. Ale coś każe mi nie podchodzić do niej. W sumie już chyba jako tako znalazłem dla siebie dziewczynę.
Po skończonym zjeżdżaniu, oddałem sprzęt i czekałem na chłopaków. Czekałem, czekałem i nic! No dobra tylko kilka minut, ale i tak już za długo, bo to miała być chwilka... chyba więcej mają w sobie kobiety. One też zawsze tak mają. .. chwila chwila, a Ty czekasz w kurtce i pocisz się jak świnka.
W końcu! Wylonili się przynajmniej, bo wcześniej nawet ich nie widziałem. Nooo nieźle im szło.
Niestety jeden z kumpli za szybko zjeżdżal, nie opanował deski i stracił panowanie. Tylko gibal się żeby nie upaść. Niestety to nie jest dobre dla innych, to jest wręcz niebezpieczne. Oczyma wyobraźni widziałem katastrofę. I właśnie wtedy potrącił jakąś dziewczynę. To była ta, która zwróciła moja uwagę juz kilka razy. Najgorsza nie była w te klocki. Ale ja byłem lepszy. Od razu podbiegł do niej. Niestety to był mój błąd. .. ktoś chciał ominąć nas, ale wywrocil się. Teraz troje lezelismy i każde z nas potrzebowali pomocnej dłoni. Pomyłka. .. czworo, bo jeszcze mój kumpel gdzieś tam dalej leżał w zaspie.
Uroki stoków. .. no ale bez ryzyka nie ma zabawy.
Zjadłem kask tej dziewczynie i co ? I to była Julka.. ten los jest popieprzony.... mam ochotę zapomnieć o niej. O jej śmiechu, upierdliwosci, włosach i charakterystycznych liliowych perfumach... no ale wszytko dzieje się tak, że musimy trafić na siebie.
Patrzyłem tak na nią trochę zły na siebie, ale po chwili do mnie dotarło, że ona ma zamknięte oczy.
Hahaha nie dość ze mnie nie lubi, ja mam mieszane uczucia to teraz mam ją ratować jak księże na białym koniu?
Juz nigdy nie podejde do niskiej blondynki. ..
Zacząłem do niej mówić,tak jak nakazuje się przy udzieleniu pierwszej pomocy. sprawdziłem oddech, był. Wiec usta usta odpadaja. Potrafi być tak groźna, że nawet jak teraz sprobowalbym czegoś to od razu nakczyczalaby na mnie. Takie moje szczęście, tak działam na kobiety. No może kiedyś, któraś za to mnie polubi.
Po chwili otworzyła oczy. Boje się pomyśleć, że pierwsze co zobaczyła to mnie, bo będzie wkurzona. Nie wiem za co, ale tak po prostu żeby dotrzymać tradycji. Jednak nic nie powiedziała. Podniosła się trochę jeszcze otumaniona tą całą sytuacją. Chciała wstać, ale upadła wykrzuwiajac twarz z bólu. złapała się za kostkę.
- poczekaj, pomogę Ci.
Ja jako gentelmen, wybawilem damę z opalow. Pomoglem wstać i mimo zapewnień, że da rade wziąłem na ręce.
Oplotla swoje drobne ręce wokół mojej szyi. Ważyła tyle co nic. Zanioslem ją do naszych opiekunów. Trochę panikowali, ale ogarneli ze trzeba jechać do szpitala. Przez to wszystko nawet nie ogarnalem ze sam mam jakieś obrażenia. Przez co ja Tez musiałem jechać.
Cała sprawa w szpitalu odbyła się bardzo szybko.
Julka miała skręconą kostkę, co do końca wyjazdu wykluczalo ja z jazdy na nartach. Ja tylko dostałem 1 dzień przerwy od jeżdżenia. Wiec jesteśmy skazani na siebie przez jutrzejszy cały dzień no i trochę tego. Aż oni nie wrócą.
W hotelu byliśmy o 16. Całe 3 godziny czekania na chłopaków. A może są dziewczyny?
Miałem nadzieję, że może będą. Ale niestety.
Gdy tak w samotności jadłem z tyłu odezwał się głos. Akurat tej osoby po której nie spodziewalem się tego.
-dziękuję - powiedziała cicho i zaczęła kustykajac odchodzić.
Dziwne, pewnie jeśli powiem coś do niej to nie będzie chciała rozmawiać. Tylko z grzeczności podziekowala. Ale cóż, raz się żyje? Raz! Wiec
- może chcesz się dosiasc?
- innych planów nie mam. Wiec na chwilkę mogę.
Rozmowa szła sztywno. Oczywiście pytania jak się czujemy, jak u nas, jak podoba się wyjazd i takie mało istotne bzdety.
Jednak już po pół godzinie było trochę lepiej. Ocieplilo się trochę między nami. Jednak nadal było wyczuwalne napięcie, wiedziałem o co chce zapytać. Oczywiście ze chciała to wiedzieć, która baba przepuscilaby taką okazję na dowiedzenie się czegoś. Mimo wszystko chciałem jej opowiadać o wszystkim. Nawet jak nie pytala chciałem. Ale wiedziałem ze sama musi być na to gotowa. Chyba nigdy nie przejdzie mi z nią. Nawet nie robie sobie nadziei juz u tych dziewczyn, mimo że są świetne.
-idziemy na górę. W pokoju będę mogła się położyć.
Tak jasne. Wstałem i pomogłem jej wstać. Zachwiala się, ale utrzymala pion. Popatrzyłem na nią i zapytalem czy mogę. W sumie tylko po to żeby tak bardzo nie krzyczała. Podnioslem ją. Mimo lekkiego bólu w ręku, było okej.
Zanioslem ją na łóżko. Usiadłem na chwilę. Popatrzyłem na nią. Co on ma w sobie.
Zamyslilem się. Z głębokich otchłani umysłu wyrwalo mnie jej pytanie.
- jak z narkotykami?
Powiedziałem jej, że trafiła do mnie ostatnimi słowami. Ze próbuje się zmienić. Ze próbuje poukładać wszystko.
To tym wszystkim zapadło milczenie. Usiadla mi na kolana, przytulila się i wyszeptala w szyję
-ciesze się, że tak postepujesz i zrozumiałeś.
-dzięki Tobie. - odpowiedziałem i odwrocilem twarz w jej stronę.
Patrzyła mi głęboko w oczy. Badała każdy mój ruch, nawet połknięcia śliny.
Byliśmy blisko, każdy ruch mógł być zły.
Żeby nie zepsuć nic, nie ruszyłem się. Niech ona coś zrobi.
54
Zdziwiłem się, bo nie krzyczała na mnie. Stał się cud. Nie no, przy ludziach to trochę słabo. Ale lepiej żeby nawet jak jesteśmy sami nie krzyczała.
Wziąłem pokój z 4 kolegami. Zapowiada się grubo, dzięki temu że mamy obok pokój dziewczyn. Niech będą wolne i blondynki. Nie wiem czemu, ale to taki wdzięczny kolor włosów.
Jak najszybciej rozpakowalem się i poszedłem zapoznać dziewczyny obok. Niestety nie było ich lub są mało towarzyskie. Wolałbym żeby ich nie było. Wróciłem do pokoju.
Wszyscy byli już rozpakowani i musieliśmy zejść na kolacje. Oby było lepsze żarcie niż w szkole. Zbliżając się do stołówki poczułem zapach, nawet niezły. Chyba będzie można się najeść.
Po zjedzeniu, musieliśmy wysłuchać różnych takich organizacyjnych spraw. Nudne, ale nie zamierzam się buntować. Zmiany zmiany, to jest priorytetem. Nie żeby stać się większym buntownikiem.
Wysluchalem wszystkiego grzecznie, chociaż w sumie udawałem i myślałem. Wymyśliłem, że pierwszy dzień zaczniemy imprezą. Trzeba by zorganizować sobie jakieś trunki. Tylko ze był problem, bo nikt nie miał 18. A tutaj to podstawa żeby mieć wymóg.
Mój plan zawiódł, a tak to może dowiedzialbym się czegoś o regulaminie. Smuteczek.
Gdy tylko wróciliśmy do pokoju, chłopaki opowiedzieli mi swoje plany. Każdy był identyczny i żaden nie miał sposobu jak zdobyć alko.
Nie mogąc rozwiązac problemu postanowiliśmy ogarnąć się do spania, tak tylko, żeby później tylko położyć się spać.
Po wszystkim Zaczęliśmy gadać. Jednak ja myślałem o julce, no bo dosyć miło mnie potraktowala, w porównaniu do wcześniejszych dni.
I przypomnialo mi się, tak! Zapoznać obok dziewczyny.
Wybieglem jak oszalały. Reszta popedzila za mną.
Zapukalem, gdy drzwi się otworzyly dziewczyna była zaskoczona. W sumie rzadko widzi się 5 chlopa w samych bokserkach.
Mimo to uśmiechnęła się. Owszem była
Blondynką. Poznalismy się, zaprosiła nas do siebie.
Było 9 osób w pokoju. Miło, nawet bardzo, bo poczulem, że interesuje się mną ta dziewczyna, która nam otworzyła.
Moze zapomnę o julce? Po prostu nie byliamy dla siebie stworzeni.
Głupi bylem, ze dalem sie w to wszystko wciągnąć i to przez nią. ..
No ale kiedyś musialem przejrzeć na oczy.
Po dluzszej rozmowie okazalo sie, ze dziewczyny maja po 18 lat. Ooo tak, będę miał starszą dziewczynę! Tam myślałem o niej i poczulem jak mi staje. Coooo? Teraz? No nie mogę. .. poszedlem do łazienki. Pooddychalem i mi przeszło.
Staralem się nie myśleć o niczym, żeby nie powtorzylo się to samo.
Kolo 5 dopiero poszlismy od dziewczyn, a o 8 pobudka... ale mimo to uważam że to była najlepsza impreza.
Na śniadaniu pierwsze co to wypatrywalem naszych nowych gorących znajomości. Gdy konczylismy wszyscy pojawiły się nasze 4 boginie. Moja, bo juz ją zaklepałem dla siebie, była wysoką, blondynka z loczkami na głowie, a do tego miała takie kuszące usta, ktore podkreślała szminka. Miałem ochotę dotknąć tych ust. Nie byłem obojętny także na jej główne walory. Była boska. Prawie pobilem się wczoraj o nią.
Gdy tylko usiadly podlecialem się przywitać. Marcela od razu się uśmiechnęła. Przywitalem się z każdą buziakiem. I zacząłem rozmawiać z nimi. Gdy tylko wróciłem do naszego stolika cała wycieczka dziwnie się na mnie patrzyła. Nie wiem czemu. Trzeba poznawac nowych ludzi przecież...
w drodze do pokoi, żeby przygotować się na stok, także chłopaki podeszli i przywitali się. Ja tylko towarzysko do rozmowy.
Dziewczyny także szły pozjezdzac. Wiec zaproponowalem żeby dolaczyly do naszej wycieczki. Podjada autokarem i będzie im wygodniej. Ale powiedziały, że już mają stok na którym będą zjeżdżać. Odeszlismy smutni. Po przygotowaniach wszyscy zebrali się na holu. Po przeliczeniu i sprawach organizacyjnych
Pojechaliśmy.
Stok był super, chociaż jeździłem na lepszych. Ale przynajmniej z klasą i nowe dziewczyny poznaliśmy, więc da się przeboleć.
-------
Sorry ze takie krótkie, ale coś mi się popsuło na apce
niedziela, 7 lutego 2016
Pisiąt trzy
O równej 10 zawołano mnie na salę. Byłem przejęty, spocony i głodny. Jednak wewnątrz mnie był jakiś taki spokój.
Dali mi test abcd. Miałem po 25%, że coś trafię. Było 100 pytań. Wiedzo przybywaj!
Co kilka pytań musiałem wycierać ręce w spodnie, bo nie mogłem utrzymać długopisu.
Nigdy więcej nie dopuszcze do takiej sytuacji. Trzeba wszystkiego się uczyć od początku. Jeszcze taki stres. No i do tego waży się mój wyjazd.
Po 2 godzinach wyszedłem. Co będzie to będzie. do tego taki głodny jestem.
Za kilka minut ogłoszą czy zdałem to. Sekundy mijały jak minuty, minuty jak godziny. Sam test nie był straszny, to czekanie jest gorsze. Nie lubię czekać tak na coś, jestem raczej gwałtowny i wolalbym mieć to już.
Po 5 minutach wyszła Pani od matmy. Jej twarz była bez wyrazu. Nie dało się nic wyczytać.
Zdałem ? Nie? Jadę? Nie? No kobieto no! Ile można ! Milion myśli, dobre i złe. - Masz szczęście. 1 punkt i miałbyś 2, tak to zdales na 3. Nic nie robić i mieć 3 to i tak dobrze. Ciesz się.
Coooo??? Zdałem! Jaki kot ze mnie! Oł je! Nanana ! Miałem ochotę zaśpiewać "We are the champions", ale zostawiłem to jednak na później.
- Pani profesor, czy ja mógłbym u pani mieć lepszą ocenę? Rozwiązać zadania jakieś? Ja wiem ze koniec jest najwazniejszy, ale miałem trochę problemów.
- dziecko drogie no ... ja nie wiem czy tak mogę. Lubię Cię, bo umiesz wszystko, ale nie wiem czy mogę.
- no dobrze, przynajmniej biologię poprawiłem.
- ale długo czekałam na te słowa od ciebie, czy możesz się poprawić. Wierzę w ciebie.
- miłych ferii, pani profesor.
- dobra czekaj. Chodź. To jest ostatni raz. Tak późno juz nigdy nie pozwolę poprawiać.
Po miłym spędzeniu czasu z panią od matmy, byłem zadowolony. Moja ocena na koniec to 4+, nie mogła więcej. Ale na drugi semestr będzie 5.
Juz nie zaniedbam tak nauki.
Zadowolony z kartką, o ocenach, wróciłem do domu.
Mama wytrzeszczyla oczy, bałem się ze jej tak zostanie. Jednak wróciła do żywych i poszła do komputera zrobić przelew. Śmiesznie to wyglądało. Tak jakby była takim zombie. Bo nic nie mówiła.
Yeah jadę!
Zacząłem się pakować, musze wszystko wziąć. Musze wyglądać bosko. I tez musze zająć się wszystkim, aby nie myśleć o białym proszku. Wszystko tylko nie to gówno. Jeszcze tyle kasy na to idzie.... ludzie są głupi, w tym gronie także jestem ja. Raczej byłem, ale i tak zaliczam się. I tak miałem lepiej bo Bartek mi dał i nawet kasy często nie chciał. Mimo wszystko musze rzucić.
Wieczorem byłem juz gotowy. Zjadłem kolacje w domu, bo ta w szkole to. ... mama mnie odwiozla na noc do szkoły, żebym rano nie tłukl się autobusami. Chciałem tez ustalić co i jak z chłopakami. Trzeba wszystko zaplanować.
.------ Julka-----
Widziałam sie z Bartkiem, ale tylko na trochę, bo długo nie mógł. Niedługo ma zaliczenia, a wiadomo, że to ważne.
Zaczęłam się zastanawiać co wziąć. Miałam tyle ubrań, a wszystkich nie wezmę przecież. Na pewno to co ostatnio kupiłam. Na 100% rajstopy, żeby dupa nie zmarzla. No i wszystko co jest ciepłe i grube.
Koło północy byłam spakowana. Cieszyłam się, bo to taki pierwszy wyjazd bez rodziny. Najwyższa pora.
Wybrałam ubrania na rano, ustawiłam budzik na 5 i umylam się. Następnie poszłam spać. Niewiele czasu, ale w autokarze tez jest czas na spanie. I musze wziąć aviomarin, bo jednak nie chce nikomu zrobić niespodzianki.
Gdy moja głowa dotknęła poduszki od razu zapadła w sen. Z jednej strony byłam bardzo przejęta, ale bardziej pragnęłam snu.
Jakie było zdziwienie jak zaraz zadzwonił budzik. Jednak patrząc na niego uświadomiłam sobie, że minęło 5 godzin i trzeba wstawać. Znioslam walizkę na stołówkę, gdzie już stała większość walizek. Zjadłam suche wafle, żeby nie obciążać żołądka.
Zapakowałam się do środka autokaru i zajęłam nam jakieś miejsca z tyłu, bo na razie było mało osób. Wiec mogłam wybierać sobie miejsca. Tam się najlepiej jeździ.
Napisałam do Em, żeby pakowala się już do autobusu, bo zajęłam dobre miejsca.
----- Bartek-----
Właśnie obudziłem się u Moniki. Zaspałem.... miałem iść dać kwiatka julce... ech. . Jest 5.30 może zdążę? A może nie?
Wstając z łóżka niechcący obudziłem moja towarzyszke. Popatrzyła na mnie i powiedziała, żebym podszedł. Gdy powiedziałem, że nie mogę wyszła z łóżka całkiem naga, chwyciła mnie za rękę i rzuciła na łóżko.
Sorry Julka. ..przegrałaś. Monika spraw żebym tego nie żałował.
-kochana musiałem wyjść, ale jeśli mam zostać to spraw, żebym nie żałował tek decyzji.
- kochanie czy kiedyś żałowałeś?
Uwielbiam dziewczyny, a one mnie. Mogę mieć każdą.
---- Alex-----
Siedzę na końcu z chłopakami, będą niezłe odpały. Czuje to! To mi się podoba.
Gdy ruszył autobus, byłem przepełniony euforia. Z małego głośnika leciały sety i mixy(klubowa muzyka) na cały autobus. Nie było wielu sprzeciwow, wiec dużych problemów nie mieliśmy. Przez całą drogę śmiałem się, było tak jakbym był normalnym chłopakiem bez żadnych problemów. Jestem normalny, ale problemów mam dużo. Wiadomo każdy ma, ale jednak ten nałóg....
Po minucie zamulania stwierdziłem, że przez zabawę zapomnę o nałogu.
------ Julka-----
Przez całą drogę rozmawiałam z Em. Przez ta muzykę, która puścili chciało mi się iść do takiego porzadnego klubu. Może dadzą nam wolne jakoś? To pierwsze co to kierunek klub!
Będę się tu dobrze bawić! Najlepiej! I będę piła dużo wódki!
W życiu miałam mało imprez, nie wiem co to zgon albo wymiotowanie i zataczanie. Nigdy tego nie doświadczyłam na własnej skórze. Pomagalam innym, ale nigdy nikt mi nie pomagał. Może teraz czas na mnie! Niech inni zaopiekuja się mną!
Z rozmyślań wyrwała mnie Em, gdy zaczęła mi machać, ręką, przed twarzą.
Powiedziałam jej o moich planach. Była zaskoczona, bo jednak wydaję się bardzo grzeczna. Nawet nie wydaje się tylko jestem taka. Kiedyś trzeba poznać tą drugą mnie. Tylko tak na trochę. Bo trzeba będzie wrócić i chce być juz znowu grzeczna.
Na miejscu trzeba było wziąć walizki i wejść do holu. Większość juz poszła, a ja nadal nie widziałam walizki. W końcu jako ostatnia dostałam swoje rzeczy.
Mimo wszystko byłam szczęśliwa. Byłam na Słowacji. To piękne miejsce.
----- Alex----
Jak ciepło w holu. Wszyscy już byli. Jakaś blondynka ciagnela jeszcze tylko walizkę. Biedna. Podobna do Julki, ale Em juz była więc to nie Julka.
Lubię blondynki.
Jako uczynny chłopak stwierdziłem, że pomogę tej niewiascie.
Podbiegłem i złapałem za rączkę walizki. - Em Ty debilu! Czemu tak późno! Już sama dałam rade!
Yyy fak! Będzie źle.
- nie, to ja. Nie wiedziałem, że to ty. Ale jak juz podbieglem, to daj.
- no dobra. Masz.
Droga do holu była krótka. Nie krzyczelismy na siebie, więc było ok. Było spokojnie.
sobota, 6 lutego 2016
Pisiąt dwa!
Bartek odwiozl mnie pod szkołę. Nie miałam na nic siły. Czułam wielki ból w głowie. Zwinelam się w kłębek i zasnęłam.
Po przebudzeniu starałam sobie przypomnieć co się wydarzyło wczoraj. Ale nic nie pamiętałam. Wiem, że byłam u Bartka, a później nic już.
Trochę się przestraszyłam. Jednak byłem zbyt zmęczona, poszłam spać dalej. Po definitywnym przebudzeniu, zaczęłam się zastanawiać co my mogliśmy robić. Chyba skoro nic nie pamiętam to zasnelismy. Tak, na pewno!
Szczęśliwa, że wszystko się wyjaśniło udałam się na podwieczorek. Był pyszny, albo ja taka głodna.
Po jedzeniu poszłam znaleźć Em. Nudziło mi się to co miałam robić sama? Bartkowi już dziś się nie będę narzucać, wiec zostaje mi tylko Em.
Posiedzialysmy razem, a później stwierdziłam, że posiedzę chwilkę sama. Miałam ochotę na samotne oglądanie filmów, najlepiej przez całą noc.
Jednak zamiast oglądać oczywiście rozmyslalam, bo noc bez przemyśleń to noc stracona.
------- Bartek------
Ciekawe czy coś podejrzewa? W sumie jak ja nie pamiętałbym czegoś to zastanowiłbys się, ale jak ja taki przystojny, mądry, najlepszy chłopak mógłbym coś zrobić? Do tego to jeszcze blondynka.
Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Mam nadzieje, że to właśnie ona.
Otwieram i tak. Moja najlepsza. Tylko ona może poprawić mi humor.
Wysoka, długie nogi, duże cycki i dupa. Wszystko co potrzebne. Zaprosiłem ją, gdy tylko weszła rzuciła się na mnie. To jest dziewczyna prawdziwa, a nie taka jak Julka. Jej nie trzeba podawać pigułek, żeby uległa.
W sumie to mój wyjazd do Austrii z Rayanem to najlepsza okazja na poderwanie lasek bez konsekwencji, że się wyda cokolwiek.
Julka jest malutka, słodka, ale trzeba się z nią bawić. Urobic ją, jest taka nieświadoma jeszcze tego, złego, świata. Dzięki temu mogę mieć wszystkie i dodatkowo Julke, do pokazania się. Daje mi wolną rękę.
Biedny Alex, on chyba serio coś czuł do niej. Znam go, jest na pewno wierniejszy ode mnie. Jednak wybrała mnie. Więc niech będzie słodko, miło, a z innymi się pobawie.
------Alex-------
- mamo, mogę jechać. No weź. Wszyscy jadą.
-to co. Nie po to płacę tyle, żebyś mi tutaj miał zagrożenia jakieś.
-ja wiem, trochę to źle się stało, bo taka jedna mi się spodobała i woli innego.
- znajdziesz inną, jak poprawisz do jutra to pojedziesz.
- cooo?
- koniec dyskusji.
Wyjazd za 60 h , a ja w ciemnej dupie....
Dobra, matmę to przeczytam raz i juz. Jestem na korkach do przodu. Taki super ten facetco mnie uczy, przynajmniej interesuje tym przedmiotem, więc spoko. Biologia. .... okej usiade, ale nie wiem jak to zrobię na trzeźwo. ..
Muszę dla siebie pojechać tam, musze to rzucić. To jest pierwszy krok do rzucenia. Nie będę jakimś zulem! Muszę zadbać o przyszłość. Wiedziałem, że muszę się wziąć za to, ale Julka uświadomiła mi to bardziej. Tak, że aż do mnie dotarło.
Po 4 godzinach przerobilem 3 działy z mapą myśli i zagadnieniami. Trochę też pamietałem z tych lekcji z Julka.
Jeszcze 2 działy. ... ile w jednym półroczu można tego gówna przerobić. ... dla mnie za dużo. .. juz nie mogę.
Nagle dzwoni budzik. Jest 6.00. Cooo? Że która? Że fak? Chyba musiałem zasnąć. .. juz czuję, że nie zostanę biologiem. Ale zdać trzeba...
O 10 mam zaliczenie biologii. Poprosze tez przy okazji o lepszą ocenę z matmy.
Do 8 musze ogarnąć tematy co mi zostały. Byle jak ale jednak jakoś.
Jeśli wszystko wyjdzie to jadę. Mam nadzieje, że tak.
Nie chce być skazany na rodzinę. Z kolegami to przynajmniej coś ciekawego odwali się. Może znajdzie kogoś ciekawego uwagi?
Dobra koniec o feriach. Teraz biologia. Wybiła 8. Zebrałem się i pojechałem do szkoły. Przed 9.45 byłem spocony jak mysz. Bałem się, chyba bardziej niż ciemności jak byłem mały. A to wtedy był największy strach.
poniedziałek, 1 lutego 2016
Pisiąt jeden!
Ciepło i alkohol trochę uderzyły, ale nie tak jak jakieś mocniejsze trunki. Tylko tak delikatnie.
Rozmowa rozmową, było przyjemnie. Zatarły się granice, które można bardzo łatwo przekroczyć. Od słowa do słowa, od buzi do buzi, zaczęło sie dziać między nami. Coraz bardziej i coraz lepiej.
Jak siedzieliśmy to teraz ja leżałam, a Bartek nade mną. Był takim demonem, widać było, że chciał czegoś więcej. Wiedziałam, że już jest uświadomiony w tych sprawach, ale ja nie. Nie wiem czy chcę tego. Wyszeptałam, że nie jestem chyba na to gotowa. Widać było, że przygasł od razu.
No bo po co sie śpieszyć? Chcę tego jedynego mojego. Chce czuć, że to on.
Nadal było ciepło, ale już nie aż tak miło jak wcześniej. Wiem, że daje mu nadzieję jakąś, ale rozmawiałam z nim o tym. .. nie powinien się dużo spodziewać.
Po 21 zebrałam się i przyjechałam taxi tak żeby być na tą 22 na terenie szkoły.
Popisałam jeszcze sobie z Bartkiem o tych sprawach, bo jednak to są ważne rzeczy. Może nie najważniejsze, ale trzeba rozmawiać o nich.
Po wykąpaniu, ubrana w piżamy, poszłam do Em.
Jakoś tak dziwnie się czułam. Taka bez życia. Musiałam iść po radę, co zrobić dalej. Świeże spojrzenie na coś, ocenić z boku, to z jeden strony dobry pomysł.
Czas nam zszedł na gadaniu o sexie do 3 nad ranem. Bardzo poprawiło mi to humor, bo było bardzo zabawnie. Zawsze mogę na nią liczyć. Taki mój drugi Alex znaczy teraz to pierwszy Alex, bo prawdziwy dla mnie nie istnieje. Chyba mi przeszło na Alexa i serio dla mnie już nie jest ważny.
Wracając do pokoju zobaczyłam plakaty o zimowisku. No kurcze bardzo w pore.. jak pewnie wszyscy mają już plany.
Szybko wróciłam do Em i powiedziałam o tym. Zgodziła się jechać tak w ciemno.
Wiec koło południa zadzwonię do mamy, żeby zrobiła przelew i tez jadę. Trzeba korzystać z życia.
Po wyspaniu wstałam i była sobota. Taki piękny dzień! Niedziela jeszcze i ferie będą. Całe 2 tygodnie. Na obiedzie dowiedziałam się, że jedzie cala moja klasa na to. W tamtym roku byli i podobno same pochlebne komentarze.
Zaraz zadzwoniłam do mamy, żeby się zgodziła i co najważniejsze przelała pieniądze. Następnie do Bartka, bo to jednak chłopak, w dodatku mój. Powiedział, że nie może jechać, bo ma egzaminy, ale on też wyjeżdża zaraz po nich z Rayanem do Austrii. Nie wiem kiedy chciał mi to powiedzieć. ... no ale mniejsza juz o to. Nie będziemy siedzieli sami przyjemniej. Jeszcze ciekawe na ile, ale to tam już nie ważne.
Będzie ok. Musi być.
Wyjazd juz we wtorek. Musiałam jechać na zakupy! Przecież trzeba jakoś się prezentować, no dobra mam chłopaka, ale lubię wyglądać ładnie.
Zaraz z Em poszłam do Centrum. Kupiłam sobie spodnie i bluzkę.
Więcej juz nic mi nie przypadło do gustu. W sumie i tak mam dużo wszystkiego, ale to tylko jedne piękne spodnie. Tak nieziemsko opinają się na tyłku. Nie mając już sklepów do obejścia weszliśmy do takiego z bielizną. Od razu w oczy rzucił mi sie piękny komplecik. Był tak boski, że kupiłam go bez mierzenia. Trochę jeszcze posmiałyśmy sie z różnych gadżetów i wróciłyśmy zapłakane do szkoły. Przypomniała nam sie akcja jak Lady Gaga miała sztucznego penisa.
Taksówkarz dziwnie sie na nas patrzył, ale już się przyzwyczaiłam, że mamy takie odpały w najmniej odpowiednich miejscach.
Em poszła do swojego ukochanego, a ja zostałam sama.
Jednak długo nie mogłam pobyć tak, bo zadzwonił Bartek.
Zaprosił mnie do siebie.
Szykujac sie ubrałam spodnie i ten komplet bielizny. Do tego bokserka, ktora opinala sie na mnie. Niezła lasencja ze mnie, stwierdziłam oceniając końcowy efekt.
Taksówkarz zawiózł mnie szybko do ukochanego. Gdy otworzylam drzwi ujrzałam coś niewyobrazalnego. Wszedzie świeczki, muzyka, przygaszone światło. Ciekawie, całkiem odmienionego Bartka. Byl dziwniw przystojniejszy niż zawsze.
Znowu wszystko pięknie, ciepło. Mocniwjsze winko. Rozmowa sie klei. Calujemy sie. Leżę na łóżku, on na mnie. Jego ręce zjezdzaja pod spodnie i wyjmuja bluzkę. Podnoszą do góry odslaniajac po kolei mój brzuch. Każdy kawałek zostaje pocalowany przez chłopaka. Moje ręce zdejmuja jego bluzkę. ......
Nie wiem czy mam opisywać scenę sexu :d
Dobra jak ktoś chce to poczyta sobie
Szybkim ruchem pozbawil mnie moich pięknych spodni, które były bardzo drogie. Odszedl trochę i patrząc na stringi uśmiechnął się pod nosem. Wdrapal się znowu na łóżko, rozłożył mi nogi i wszedł między nie aby dojść do moich ust. Całował od góry zbliżając sie do obiektu, który najbardziej go interesował. Gdy doszedł no stanika zdjął go bardzo sprawnie. Pocalowal cycki, był bardzo spragniony, szedł szybko niżej. Gdy Całował coraz niżej to masowal mogę cycki jednoczenie. Robiłam się spragniona jego dotyku, byłam rozgrzana. Przed zaczeciem się majtek pocałował i brutalnie zerwal je ze mnie. Pocalowal mnie tam. Raz i drugi. Więcej nie. Wygielam się czekając na dalsze całowanie ale nie. Zdjął spodnie i wszedł we mnie. Turlalismy się, był świetny. Było mi super. Padlismy bez życia obok siebie. Zasnelismy. Rano obudziła mnie erekcja Bartka, każdy chłopak tak ma. Czyli jest zdrowy. Zaczęłam się śmiać, bo to tak wyglądało śmiesznie. Obudził się.
Pocalowal na dzień dobry. Pocałunek zmienił się w calowanie. Było mi dobrze. Dobrze ze nie mieszka z nikim. Chyba za dużo miałby tego.
-----------------------
Spodziewałyście się tego ? :d bo szczerze ja sama nie
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Pisiąt!!!
Jeszcze nigdy nie czułam się tak źle jak teraz. Cała ta sytuacja. Co do Bartka jeszcze mam podejrzenia. Ogolnie jakos tak jest, że jak się pieprzy to po całości.
Na dodatek bardzo brakuje mi Alexa, był takim malutki promykiem i zawsze mnie rozśmieszał. Wydawał się taki mądry...
Taki aż za super. No i wyszło to jego za...
Nudno. Bardzo. Lekcji pełno, nic mi się nie chce. No może tylko jeść, ale to raczej z nudów niż z chęci.
Zaraz zaczynają się ferie. Boje się ich. Chciałabym zobaczyć mamę, ale jak coś się stanie Alexowi? Tylko ja, Bartek i Em wiemy o tym. Wypadałoby mieć na niego oko. Nie kolegujemy się już, ale zawsze jednak byłam miękką osobą. Na zewnątrz twarda, a w środku skryte emocje.
Pozostając dalej w temacie ferii to chyba jak jestem z Bartkirm to pora na to abyśmy razem wybrali się do mnie do Warszawy. Mamę mógłby poznać i siostrę. W sumie to tyle. Nie mam tam żadnych przyjaciół. Nie będę miała co robić tam. Tak naprawdę to tutaj to moje życie. Mam przyjaciółkę, chłopaka chociaż nie wiem co z nami będzie. Nie czuje się dobrze z tym faktem jakoś. Jest coraz bardziej nahalny. Próbuje go zwodzic, ale już nie tak łatwo. W sumie dorosły chłop, ale jednak powinien uszanować moje zdanie (wiecie co ma Bartek na myśli? )
Moje życie jest okropne. Wszystko jest złe. Jeszcze wszystko mnie boli.
Dobra musze się ogarnąć ! Życie jest piękne! Inni mają gorzej. Tak trudno być kobietą podczas okresu... z jednej strony to potrzebne, ale z drugiej tak wkurzające...
Podniosłam telefon i gdy zobaczyłam godzinę to aż się przestraszyłam. Była 2 w nocy. Tak intensywnie myślałam, że nie zauważyłam jak mi minęły 4 godziny na uzalaniu się nad sobą. Brawo ja!
Mimo niechęci do snu postanowiłam zamknąć oczy i czekać na sen. Długo nie musiałam czekać, to był moment i juz spałam. Lubię spać, jak najdłużej oznacza dla mnie najlepiej.
Rano, gdy tylko zadzwonił budzik od razu został uciszony. Moje oczy odmawiały mi posłuszeństwa.
Tak bardzo trudno zwlec się z łóżka szczególnie po 5 godzinach snu. Poleżałam jeszcze kilka minut starając się nie zasnąć, bo wtedy mogłabym obudzić się dopiero kolo 12. Wstalam 7.50. Wyszykowalam się w 5 minut i zostało mi 5 minut do lekcji. Byłam zadowolona, bo jeszcze nigdy nie udało mi się tak szybko ubrać.
Idąc miałam złe przeczucia co do matmy, ale nie po to wstałam żebym teraz wróciła. O 8 pani oznajmila nam, że dziś w sumie kartkówka będzie. Tak na koniec, żebyśmy przez ferie nie zapomnieli o tym jakże ważnym przedmiocie...
Po rozdaniu arkuszy czytając zadania, prawie nic nie rozumiałam. To nic, nie poddawalam się, trzeba walczyć do końca. Bo przyjemnej ma się satysfakcję, że próbowało się. W końcu gdy podniosłam wzrok zobaczyłam, że obok ktoś ma to samo i ma wszystko! Grzech nie skorzystać! Więc przepisałam. Jestem dobra w ściąganiu. Będę musiała jeszcze podszkolić się, ale jak na pierwszy raz to nieźle. Brawo ja!
Kolejne lekcje były nudne, jedynie na biologii byłam aktywna, za co dostałam +. Raczej nic mnie nie dziwi na biologii, ale to przerosło moje wyobrazenie. Na koniec lekcji pani powiedziała, że Alex musi pisać egzamin z wiedzy semestralnej.
Mój czas poszedł na marne. W sumie niby coś tam zaliczył przecież. Szkoda mi tych kłótni, czasu i tego, że przez to przywiązałam się do niego. Za to teraz wspomnień z tych lekcji nienawidzę. Przypominają mi go.
Po skończonym dniu chciałam się położyć. Jednak idąc do pokoju stwierdziłam, że w sumie zapytam się go czemu marnował mój czas. Byłam rozzalona.
Bez pukania otworzyłam drzwi, żeby jakoś tak było dynamicznie i agresywnie, bo musi czuć respekt. Niech wie, że nie można zadzierać ze mną. Niby mała, ale potrafię.
na wprost drzwi ukazała mi się pupa mężczyzny. .. fuuu
Jestem jeszcze taka młoda, nie chce umierać. Jednak tak mnie wcieło, że stałam, nie mogąc się odwrócić. To był szok.
Oboje byliśmy zdezorientowani. Niby jak mam być lekarzem, a to jednak zwykła pupa. Która nie powinna mnie dziwić. To jest po prostu pupa i każdy ma taką samą! Co ja mam w tej głowie.
Alex szybko schował się pod kołdrę.
-co chcesz?
-oznajmić Ci, że piszesz egzamin z biologii. Chciałam Ci pogratulować.
- nie chce mi się go pisać, wiec zobaczymy czy będę pisał.
- zepsułes naszą znajomość, sobie przyszłość, zdrowie, honor. Kiedyś chciałam z Tobą być, uważałam, że jesteś super. Ale jesteś zwykły mięczak. Wczoraj przez pół nocy myślałam o wszystkim, żeby tylko niebyło Ciebie w moichmyślach. Ale może miało tak być, żebym zobaczyła ze Bartek to mój ideał.
Po tych słowach wyszłam. Nie wiedziałam po co do niego poszłam. Ale tak strasznie mi to pomogło, ułożyło mi jakoś. Wyrzucilam to z siebie. Szczerze to tęsknię za nim bardzo. Za śmiechem i dowcipami, serdecznością oraz sposobem mówienia. Za wszystkim. Jakbym straciła kogoś bardzo bliskiego.
Było mi źle, zadzwoniłam do Bartka, że chce się zobaczyć. Niech najlepiej kupi wino albo coś takiego.
Wystroiłam się w czarne body do tego granatowo niebieskie spodnie. Dodałam bransoletkę, wisiorek i byłam gotowa. Tak nie za zwyczajnie, ale zmysłowo.
Do tego moje wysokie ciepłe buciki i płaszcz. Obowiązkowo torebka, bo kobieta bez tego to jak bez ręki.
Czekałam z jakąś ekscytacją na Bartka. Nie wiedziałam co zrobić ze sobą. Patrząc ostatni raz w lustro stwierdziłam, że w sumie warkocz taki luźny to będzie dobre dopełnienie całego stroju.
raz dwa zrobiłam go sobie i pobiegłam na dół, bo już słychać było klaksony zniecierpliwionego chłopaka. Jak ja mogłam tyle na niego czekać to on 5 minut nie poczeka? Poczeka!
Gdy tylko mnie zobaczył podszedł i ucałowal mnie. Jakby nigdy mnie nie widział.
Zaraz posadził mnie w samochodzie i chciał jak najszybciej dowieźć żeby poprzytulać się do mnie w domu.
Byłam już u niego i zawsze jest przytulnie. Nic się nie zmieniło, tak jak ostatnim razem. Od razu skierowałam swoje pierwsze kroki w stronę kominka. Bardzo Lubie ciepelko. Mogłabym siedzieć cały dzień w takiej pozycji.
Zaczęliśmy winkować sobie, było przyjemnie i ciepło.
czwartek, 19 listopada 2015
Rozdział 49
Nasze pukanie do drzwi zmusiło kogoś do wstania i zobaczenia kto to. Okazało sie, że otworzył Alex. To co od razu rzuciło mi się w oczy, z ukrycia, to to, że miał coś w dłoni i miał rozbiegany wzrok. Zaniepokoilo mnie to, bo to mogą być narkotyki albo inne świństwa. Musze na naszych lekcjach poruszyć ten temat, ale ze niby go uczę. Inaczej sploszy się jak sarenka i juz nie przyjdzie. No dobra może i przyjdzie, ale już nie będzie taki ufny. Z mężczyznami trzeba powoli.
Obie z Em wymienilysmy spojrzenia i zrobiłyśmy taktyczny odwrót. Musiałyśmy ustalić co dalej i wszystko dokładnie obgadac.
Ale zanim trafilysmy do mnie do pokoju postanowilysmy isc po kalorie, bo jak się myśli dużo to też trzeba tez dużo energii.
Mając takie zapasy, że można nie wychodzić x pokoju przez tydzień dyskutowalysmy.
Tak bardzo ta sprawa nas wciągnęła, że nie zauwazylysmy jak zrobiło się późno. O 22 zapukał ktoś, myślałam, że to Bartek i w sumie dobrze staloby się, bo może wtajemniczylabym go i pomogłby nam. Niestety lub bardzo dobrze, to się miało okazać był to Alex.
-Cześć, masz czas? Pouczylbym się biologii.
-cześć, wejdź. Akurat jest u mnie Em.
Z glebin pokoju wyszła Em i kiwnela porozumiewawczo
-Akurat wychodzę, jestem zmęczona. Poniedziałki zawsze mnie męczą. Uczcie się, ale nie siedzcie długo.
-dobrze, paaaa - powiedzialam śmiejąc się.
Wszedł niepewnym krokiem. Położył się na łóżko. I nic nie mówił.
Trochę to dziwne, bo zawsze ma dużo rzeczy do powiedzenia.
Oczywiście żeby zacząć podpytalam jak się czuje, bo nie było go dziś na zajęciach. Takie głupoty, ale przybliżające mnie do prawdy.
- czego chcesz się uczyć? Może chciałeś zapytać o coś?
- jakoś mam ochotę, ale czegoś innego niż w książce.
- no nie wiem. To może o szkodliwości substancji różnych?
- no spoko.
Zaczęłam temat, oczywiście nie wszystko umiałam wyjaśnić, ale i tak dużo powiedziałam. Gdy mówiłam o narkotykach i innych trochę go to poruszyło. Ale nie możliwe, żeby on brał. Może po prostu to straszne dla niego.
Skończyliśmy o 12, ale żadne z nas nie chciało spać.
Udiadlam w nogach Alexa, zaczęło się gadanie o glupotach. Graliśmy w karty, rzucalismy sobie co buzi cukierki. Po prostu duże dzieci. Pod koniec jednak Alex nie trafiał co powodowalo wkurzenie u niego a wszystko przez to, że ręce zaczęły mu się lekko trzęść. Dziwne to było, bo kiedyś smialby się z tego i żartował. Nie było tego jednak teraz. Ok 2 wyszedł trochę zły.
Zaraz po nim wyszłam ja. Tak, żeby mnie nie zauwazyl. Od razu wybrał numer i dzwonił:
,, część, ogarniesz mi coś? ... to dobrze. ... dzięki! Serioo? Oj wiem, że późno, ale jakoś tak nabrałem ochoty na to. ''
Później juz nie sledzilam go.
Dziewczyna? Dziwny początek, ale jednoznaczny koniec. To trudne. Biedny sherlock holmes tyle kombinowania, żeby rozwiązać zagadkę. To mój ostatni raz kiedy się w to bawię.
Po długich namysłach poszłam spać. To najlepiej mi zrobiło.
Rano wstałam wypoczeta i gdy zobaczyłam na zegarek było już grubo po 8. Moja biologia kochana mi przepadła. No cóż, przynajmniej się wyspalam, zawsze trzeba znaleźć dobre strony sytuacji. Mimo wszystko ubrałam się, zebralam książki w bawełnianą torbę i pobiegła na szybkie śniadanie aby mój metabolizm ruszył się oraz obym miała energię.
Dzwonek obwiescil mi, że pora ruszyć się pod klasę co też uczynilam.
Em oczywiście śmiała się ze mnie i dopytywala co się działo w nocy, że nie mogłam wstać.
Następna lekcja to matma i oczywiście żadnym zaskoczeniem nie było, że nie ma Alexa.
Wkurze się! Jest moim przyjacielem i nie zamierzam pozwolić mu na to, żeby zmarnował swój wielki talent. Bo uwierzcie trzeba go mieć. On wiedział wszystko! A teraz nie ma go, może uznał, że umie to tak doskonale ze nie przyszedł?
Mam nadzieje, ze taki akurat jest ten powód, bo innego nie przyjmuje. I dostanie po głowie jak spróbuję jeszcze raz nie przyjść.
Po wielu męczących lekcjach poszłam na super smaczny obiad. Chyba już nawet do tych obiadów przyzwyczaiłam się, są smaczne jak się straci smak. Mimo wszystko nie chciałoby mi się codziennie przygotowywac takiej ilości posiłków, wiec za to wielkie brawa.
Później Em mnie zagadala i do pokoju wróciłam kolo 19 oczywiście wcześniej nie zapominając o kolacji.
Wyczerpana całym dniem, chociaż wyspana, zmusilam się żeby jeszcze wyjść z mojego pokoju do Alexa. Trzeba było wyjaśnić sprawę.
Martwię się o niego ipo prostu nie chce żeby wpakowal się w jakieś kłopoty.
Gdy zapukalam drzwi od razu otworzyły się, a w nich stanął Alex i rozłożył ręce tak jakby nie chciał żebym wchodziła.
Jednak musiałam wejść i mimo oporu w końcu wpuścił mnie.
Przez chwilę patrzylam na niego ostrym wzrokiem.
- co Ty robisz? O co chodzi tu?
- nie chce mi się po prostu.
- weź nie krec! To jest dobra szkoła! Nie możesz tak!
- mogę!
Już miałam zacząć mu tłumaczyć i wysilac się, ale patrzyłam na stolik.
Aż zdjęło mnie z nóg. Nie wiedzialam co powiedzieć, zatkalo mnie totalnie.
Jednak po otrzasnieciu się zapytałam
-dlaczego? Masz jakieś kłopoty? Jak możesz, to jest złe.
- po prostu mogę i nie jest to nic strasznego.
- jest! Co Ty robisz ze swoim życiem człowieku!
- wszystko żeby nie myśleć.
- o czym?
- nie ważne.
- wiesz co próbuje Ci pomóc, ale to odrzucasz, nie chce mieć z Tobą nic wspólnego! Nie zamierzam patrzeć na to! Wyszłam żeby nie patrzeć na niego dłużej. Na prawdę jest super facetem, a tak chce się stoczyć. Kocham go jak brata i szkoda mi go.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Poszłam do Em. Ogladalysmy film, a później wróciłam do siebie.
Marzyłam żeby ten dzień się skończył, ale pod drzwiami stał Bartek z kwiatami.
Nie ucieszyłam zbytnio się na kogo widok. Jakoś mi ciężko na sercu.
Podeszłam, a on mi składa życzenia na walentynki.
- przepraszam zapomniałam, ale powiem Ci wszystko i chyba zrozumiesz.
Wszedł, a ja mu opowiedzialam wszystko o Alexie. Byl zaskoczony jak taki mądry chlopak mogl brać narkotyki. Jak tylko uslyszal, ze nie zamierzam sie zadawac z Alexem jakos tak rozpromienial.
---- bartek-----
Wszystko sie wydało, julka juz na zawsze jest moja! Juz ten cwel mi jej nie odbije. Młody i głupi ten człowiek. Wiadomo, ze to jest bagno z którego nigdy sie nie wygrzebie. Z jednej strony szkoda, bo od zawsze byl mi bliski, ale za to co robi ciężko wybaczyć. Jak to mówią ''zemsta jest słodka'' i taka jest tez moja. Dobrze, ze nie powiedział o mnie, bo wtedy ja tez byłbym na przegranej pozycji. Posiedzialem trochę, poprawilem humor i pojechałem.
Teraz już wiem, że jest tylko moja.
------ julka----
Całą uwagę poswiecilam Bartkowi, żeby nie czuł się pominięty, ale nadal i tak byłam porażona zachowaniem Alexa.
Taki porządny chłopak. .. nigdy nie przypuszczałam bym. Zresztą myślałam że mi powie jak będzie miał kłopoty. No, bo od tak sobie nie może brać.
Zresztą już tak dobrze było, już jak przyjaciel był.
Nie wiem co robić, nie poradzę nic na to. Jeśli szukałby pomocy to ok, ale znowu coś ma być między nami, kolejna przyjaźń to nie możliwe. Oczywiście, że będzie mi go brak. Ale on tą decyzję podjął. Żałuję że to się tak potoczyło, bo kto wie może Alex byłby moim mężem. Nie no dobra, aż tak nie dajmy ponieść się fantazji, ale był z niego super przyjaciel. Poszlam spać.
Wstałam, ale nie chciało mi się nic. Wzięłam prysznic, ubralam ...... i poszłam coś zjeść. Nie chciało mi się, ale już z przyzwyczajenia tak robię. W końcu już pół roku tu jestem.
Spotkałam Em, usiadlysmy razem i żadna się nie odezwała. Wiedziała czego potrzebuje, za to ją tak bardzo kocham.
Lubiła Alexa, ale nie była do niego całkiem przekonana.
Po kilku minutach zaproponowała kino i zakupy. Zawsze mi to poprawia humor.
Koło 13 jechalysmy już do centrum handlowego. Jakoś dziwnie byłam podekscytowana, jakbym nigdy nie była na zakupach.
Taxi jakoś dziwnie wyjechało tak od strony parkingu. Zapłacilysmy i w momencie przechodzenia przez cały parking samochodów, zobaczyłam go. Był to samochód Bartka.
Zaraz zadzwoniłam do niego, mimo tego ze nie miałam ochoty widzieć się z nim. No ale po co tu stoi jak powinien być na studiach. Niech mnie nie wkurza. ...
Może handluje jeszcze tym gownem... to już po prostu będę oszolomiona. W końcu odebrał
- cześć jestem w galerii i jak to się stało, że Ty też?
- serio, aż taki przewidujący jesteś. ..
- dobrze, gdzie jesteś?
- ok. Spoko na chwilę.
Rozlaczylam się, byłam zła. Tak po prostu zła. Najchętniej pobiłabym kogoś.
- wiesz co powiedział, że on wiedział ze dziś pójdziemy na zakupy i czekał na nas. .. no jeszcze nikt tak nie kłamał.
-może to prawda, zaraz wszystko się wyjaśni.
Przyszlysmy w wyznaczone miejsce i stał tam. Miał kwiatki. Ze co? Co tym razem..
- cześć, niespodzianka.
-ojej jak miło- chociaż w głębi duszy chciałam zabić go. Albo okres albo to przez Alexa.... dziś wszystkich nienawidzę.
Rozmawiając z nami włożył rękę do kieszeni, coś zaszelescilo, a on wyjął ja jakby się sparzyl.
Próbował to zatuszować rozmową i myśląc że się udało powiedział, że już musi iść, bo nie chce przegapić kolejnego wykładu. Gdy podeszłam do niego bliżej żeby się przytulic rękę wsadzilam w tą kieszeń i wyjelam zawartość.
W mojej ręce leżało pełno torebek z tym gownem. .. czyli co, handlarz i narkoman. .. super trafiłam.
- Ty idioto... teraz Ty... jesteś okropny. .. jak możesz. ..
- ale to nie tak. ..
- alex się przyznał, nic nie ukrywał. Ty też miej tą odwagę. ..
- ale ja to... no. .. bo to było tak. .. no
- co, może leżało?
- nie, zabralem to Alexowi.
- cooo? I co niby to robi teraz u Ciebie.
- no wyrzuce to.
Dobrze, przepraszam. Ale ta sytuacja to dla mnie za dużo.
- wiem, Alex tez był moim kumplem i tez mnie to boli. - przytulil mnie.
Później poszedł. Znalazłam kawiarnie i opadlam na jakąkolwiek pufe. Nie miałam sił.
Zamówilysmy ciastka, ciasta i do tego gorąca czekoladę. Na bogato i kalorii dużo. Ciesze się ze mam Em, jest najlepsza.
niedziela, 15 listopada 2015
sobota, 17 października 2015
Przepraszam ze ostatni post, ale pisałam go na komórce no i tak wyszło, że nie ma ąęłć i przecieków. A juz nie chciało mi się go poprawiać :( po prostu leń ze mnie :( myślę, że sobie poradzicie z odszyfrowaniem ;)
Pisze jadąc do szkoły, w pociagu, więc te rozdziały myślę, że będą pojawiać sie jakoś częściej :)Ale tylko myślę, niczego tutaj nie obiecuje.
Komentujcie jak się podobał rozdział 47 :)
piątek, 16 października 2015
Rozdział 48
Gdy wychodził Alex dałem mu coś extra.
- Stary, nieźle Cię wzięło. Trzymaj- schowalem mu mój specyfik.
- no trochę, niezły odjazd. - odpowiedział Alex śmiejąc się.
- dobra do zobaczenia. Na następnej jak mówiłeś, liczę na zaproszenie.
- spoko, Ty pierwszy sie dowiesz.
Mówiąc to podał mi rękę i po tym wyszedł.
Zadzwoniłem do Julki
-cześć mala zabieram Cię na spacer.
- nie przyjmuje do wiadomości, że musisz odrobić lekcje. Jak sie przewietrzysz to od razu bedzie Ci lepiej. I praca lepiej pójdzie. Same plusy, a największy to ja.
- do zobaczenia za 2 godziny. -dodał i rozłączył się.
--------------Julka--------
Ughhh....Jak ja nie lubię jak nie daje mi wyboru. Może i super jakieś romantyczne, ale mnie to już zaczyna powoli wkurzać. Mógłby tez uszanować moje zdanie w tym temacie.
------- alex ------
Dobrze mam z Bartkiem, nie muszę płacić za nic, a od czasu do czasu można na coś sobie pozwolić. Trzeba znaleźć złoty środek na wszystko.
Gdy tylko dotarlem do swojego pokoju, położyłem sie na łóżku i myślałem o swej wybrance. Może nie powinienem startowac do niej, bo Bartek zachował sie ładnie wobec mnie, więc może odpuszczę sobie. Chociaż miłość. .. już sam nie wiem. Chciał bym i Julie i przyjaźń, ale jedno nie moze istniec kiedy jest to drugie. Wybór tragiczny.
Żeby zażegnac moich rozsterek miłosnych wyjalem z kieszeni podarunek i uraczylem sie nim. Wszystko bylo inne i nie musialem myśleć o rzeczach ważnych. Tylko sama pustka.
Kolo 19 zachciało mi sie jeść, więc poszedłem w wyśmienitym nastroju do stołówki.
-------- julka-----
Kolo 17 przyszedl po mnie Bartek, bylo juz dosyć ciemno, ale latarnie palily sie w pobliskim parku. Bylo bardzo cicho. Kojąca cisza, przerywana naszymi rozmowami. Nie miałam ochoty na rozmowę, chciałam milczec i słuchać czegoś co rzadko sie zdarza. Po długim spacerze alejkami parku. Dopiero koło 19 wróciliśmy. Zostałam odstawiona na stołówkę, ale gdu Bartek zobaczył Alexa obawiałam sie, że może wyniknąć z tego kłótnia. Jednak normalnie przywitali sie, trochę poszeptali i Alex poszedł na górę.
Bartek zjadł ze mną, a następnie poszłam do swojego pokoju odrabiać lekcje, których nie mogłam odrobić przez mojego chłopaka... oczywiście Bartek wrócił do siebie.
Kilka miesięcy później( luty)
Moja znajomość z Alexem wzmocnila się i już nie klocimy się, no chyba, że na żarty. Wszystko układa się super. Dałam radę nauczyć mojego super kolegę biologii na tyle żeby miał 2, a ja dzięki temu mam 6. Jednakże martwię się o niego. Wygląda inaczej, czasami zachowuje się dziwnie. Ciągle imprezuje, ale mimo wszystko jest dobry dla mnie.
Ostatnimi czasy jednak zwracam uwage na Emilke, bo zerwała z Mateuszem. I w sumie dobrze, bo był głupi! Kilka naszych podwojnych randek to była porażka.
Bartek i ja trzymamy się jakoś razem, jakoś, nie jest super między nami, zastanawiam się czy to nie tylko taki brat. Próbuje odnaleźć się w tej sytuacji. W ogóle nie wiem czy nie zrobiłam błędu zgadzając się. Będę musiała pogadać z nim.
Moje oceny są super, na początku byłam załamana i jeszcze wtedy nie przywyklam do nowej sytuacji, jaką było rozpoczęcie nauki tu. Teraz mi się strasznie podoba. To kwestia przestawienia się na większe obroty pracy. Bo gimnazjum to nic przy tym.
Stosunki z mamą są spoko jak na nas. Więc układa mi się dobrze. Jestem osobą szczęśliwą. Chociaż nadal męczy mnie sytuacja z Bartkiem.
- Julka do tablicy! Ile razy mam wołać!
-krzyczała pani od matmy
-juz, proszę się nie denerwować- powiedzialam spokojnie, w tym momencie zakończyły się moje rozmyślania nad moimi ostatnimi przeżyciami w ciągu kilku miesięcy.
Teraz będzie masakra. Stanęłam przy dużej powierzchni, na której miało być rozwiązane zadanie, ale nie umiałam tego zrobić więc dalej zostało puste miejsce.
- siadaj! Jeden! Ze sprawdzianow 5, a odpowiedzi to same 1. Co z ciebie wyrośnie. - to kto do tablicy?
W takiej sytuacji zawsze już wysoko wisiała ręką Alexa, ale go nie było. juz od kilku dni go nie ma. On zaczął wszystko olewac. Mnie nie, bo jest normalny, ale tak jak on uwielbiał matmę to nikt takiego zamiłowania nie miał. A teraz nie ma go na niej! Nie podoba mi się to! Chciałabym się dowiedzieć o co chodzi.
Tu zaczyna brać górę moja kobieca rządna wiedzy natura. Ale jak dowiedzieć się i nie wypytywac go?
Julka myśl! Myśl! Szpieg!
Musze to wyszpiegowac, bo chłopcy chyba nie zwiezaja się nikomu ze swoich problemów.
Tak ja szpieg! Ale i Emilke wciagne w to, będzie to dla niej oderwanie, ale i zabawa.
Od razu powiedziałam jej o moim genialnym planie, jednak nie chciała go realizować, ale mój dar przekonywania zdzialal cuda.
Po lekcjach, tak na legalu, przemknelysmy przez korytarz, przy którym był jego pokój. Sprawdzilysmy czy jest w pokoju, pukajac i uciekając. Wiem to bardzo dojrzałe, ale chcialysmy zostać inkognito.
Rozdział 47
---julka----
Rano juz czułam się dobrze, ale gdy popatrzylam w lustro nie bylo juz okej. Wygladalam masakrycznie, a raczej mij siniak. Mimo zgody z Alexem w tej chwili zabilabym go za mije czoło. Jak ja teraz sie wszystkim pokaże. Beda mieli ze mnie niezły ubaw. Ale na pewno Bartkowi nie pokaże sie w takim stanie jak teraz. Po nałożeniu ba siebie bardzo ibfitego makijażu z naciskiem na czoło bylam zadowolona i nawet ja uwierzylam, ze siniak to tylko zly sen. Po wybraniu ubrań poszlam od razu do Em opowiedziec jej o mojej przygodzie.
Zapukałam do niej i gdy tylko otworzyła zaczela krzyczec na mnie. Wymachiwala rękoma i prawie mnie zabila wzrokiem.
Ja podczas tego wszystkiegi zaczelam ściągać chusteczka moj perfekcyjny makijaż i gdy tylko zostal odsloniety moj siniak na pół czoła, Em zapomniala o wszystkim i wybuchla wielkim smiechem. Przez 10 minut plakala ze śmiechu. Bylam po prostu zrozpaczina tą sytuacja, bo bie wiedzialam ze to tak strasznie wygląda i zarazem rozbawiona jej smiechem. Jeszcze nie słyszałam zeby az tak z czegos sie śmiała. Po wszystkim zaprosila mnie do siebie. To znaczy, ze juz bie byla na mnie zla.
Gdy tylko przekroczylam prog ona tylko pisnela, że musi mi coś powiedzieć
- bo jak nie przyszlas to sama musialam sprzatac to wszystko i nagle wszesl jakis chlopak, chyba z 2 klasy i po opowiedzeniu mu dlaczego pomogl mi, a przy tym super nam się rozmawiało. A później zadzwonił Mateusz i ciesze sie, ale mimo wszystko milo wiedziec ze jest sie atrakcyjnym dla innych.
- Mateuszem dobrze wam sie uklada?
-tak, jest super.
- nobto najważniejsze, nie powinni inni sie liczyć tylko to jak on Cie odbiera i czy sie kochacie. I tak przy okazji zgadnij skąd mam takiego siniaka.
- nie wiem, mów szybko.
-bo jak pobieglam za Alexem tak jak kazałaś to myślałam że będzie w pokoju no i weszłam, ale nie było go więc czekałam trochę no i nadal go nie było.
- i z rozpaczy?
- haha nie, słuchaj dalej. No i jak juz podchodzilam do drzwi to one się otworzyły i dostalam. I to Alex je tak zamaszyście otworzyl wiec jesteśmy kwita. W dodatku zaniósł mnie do pielęgniarki i musze odpoczywać. Później odniósł mnie do łóżka i tak jakis wyszło
- seks??? Ej ale zabezpieczyliscie sie ?
- hahaha nie glupku! Tylko pogodzilismy się. Rozmawialiśmy do 2 w nocy i dopiero jak Bartek zadzwonił to poszedł.
- ja mówiłam juz dawno, kto się czubi ten się lubi.
- właśnie nasza znajomość jest dziwna, bo klocimy się ciągle i później znowu gadamy. On ma w sobie coś takiego co mnie przyciąga, taki magnes. Nawet nie wiem jak to wytłumaczyć, ale tak dziwnie działa na mnie.
-ja juz nie wiem ile razy byliście znajomymi od nowa hahaha. To nawet słodkie, że zawsze się godzicie ze sobą i probujecie od nowa.
- wraz przestań, jestem z Bartkiem i jest on super.
- tylko super, nic więcej?
W tym momencie rozległ się dzwonek mojego telefonu. Był to Bartek.
- cześć, za 5 minut będę, ubierz się ładnie, idziemy do kina. Pa kochanie.
Nie zdążyłam nic powiedzieć i rozłączył się.
- właśnie dzwonił i chce mnie widzieć na 5 minut na dole. ! Super ! Pomóż mi zakryć tą masakrę na czole. Nie chce żeby lał ze mnie 10 minut. ..
Wy zdolne dałyśmy rade w 3 minuty, wzielam jeszcze plaszcz od Em i pobieglam na dół.
Gdy podeszlam od razu mnie przytulił.
- stesknilem się mała z Tobą. Bardzo.
- do chyba dobrze - powiedzialam i wsiadlam do samochodu przez otwarte drzwi przez Bartka.
Po dłuższej rozmowie powiedzialam Bartkowi , że pogodzilam się z Alexem i wszystko mamy ze sobą wyjasnione i juz nie będzie takich sytuacji jak miały miejsce.
Co prawda trochę zpochmurnial, ale zaraz dojechalismy i juz wszystko było ok.
Poszlismy na hotel transylwania 2. Najlepszy film animowany! Oboje wyszliśmy spłakani z filmu. Bardzo miło było spędzić czas z moim chłopakiem. Następnie pojechalismy do jego domu.
Tam polezelismy trochę i pogadalismy patrzac się na kominek. Całkiem jak rozmowa z przyjacielem. I takim sposobem minął mi cały dzień. Uwielbiam wolne od szkoły i ten relax.
Odwiozl mnie do szkoły i od razu poszłam do stołówki na żarcie, bo już nie chciałam jeść u Bartka.
----- Bartek-----
- kochanie to my się jeszcze zdzwonimy. A teraz musze iść, pójdę to Alexa. Musze z nim pogadać.
Dostałem buzi w policzek i pobiegła do Em, bo zadzwonila do niej gdzie jest. Jednak wróciłem do samochodu, bo wyszła tu mogą natura lenia i po prostu użyłem komórki.
Zadzwoniłem do Alexa.
- siema, urządzam imprezę tylko dla chłopaków. Może wpadniesz? Będzie nasza 4.
- okej, coś przynieść?
- nie musisz, kiedy indziej postawisz. To nara.
Mimo naszych jakichś nieporozumień to i tak jest moim kolegą, chłopaki muszą trzymać się razem. Ale jeśli jeszcze raz coś będzie to zabije.
----- Alex----
Myślałem że jest zły czy coś, ale chyba nie robi mu różnicy czy ktoś podrywa jego dziewczynę. A z drugiej strony od zawsze trzymany się razem wiec nie chciał przekreślać naszej znajomości od tak.
A tak już przechodzac do innego tematu, to jak ja uwielbiam imprezy! Mniej mi odpowiada pozniejszy kac, ale czego się nie robi dla zabawy. Przebralem się, żebym wyglądał jak do grona chlopakow przystało i zlapalem taksówkę. jechałem długo co mnie niepokoilo, bo mogli mi wypić wszystko co było by przykre.
Chłopaki juz zaczęli, ale nie pozwolili mi być bardziej trzeźwym od nich i piłem karne.
W takim tempie wszystko szybko zaczęło być rozmazane, zaczęły się wyznania, różne rzeczy i dodatek od Bartka na jeszcze lepsza zabawę.
Nie pamiętam nic, oprocz tego, że o 15 wstałem. trochę z bolącą głową i lukach w pamięci, ale takie imprezy są najlepsze! Jestem do nich stworzy.
Na telefonie kilka SMS w tym od Julki. Zdziwiłem się, bo mimo że mniej więcej kolegujemy się to nie piszemy, to tylko bardziej tak, żeby nie było kłopotliwych sytuacji .
Sms:
Gdzie Ty Jesteś. Martwię się. Odpisz.
Nie możesz tak mówić, jesteśmy znajomymi.
Nie rozumiem. .. ale martwi się o mnie, więc podoba mi się.
Po przeczytaniu zostawiłem telefon na wierzchu i poszedłem się odlac. Po tylu litrach płynów trzeba ulżyć.
----- Bartek-----
Widziałem tego SMS od Julii i nie podoba mi się to. Mimo tego, że był pijany nadal coś czuje do niej. Mimo zapewnień wczorajszych kłamał.
Chętnie dziele się zabawkami swoimi, ale nie tą.
Nagle w moich myślach pojawił się plan, doskonały i wcale nie obciazajacy mnie.
Tak! Przejdę do historii.
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Rozdział 46
Następnego dnia było trochę przypalu za ucieczke, do tego jeszcze bez zgody wyszlysmy wiec mamy karę. Super... musimy ogarnac stołówkę po kolacji. Jedno niewinne wyjscie i od razu taki raban. Chociaż nie tylko my mieliśmy taki pomysł, połowa klasy także. Oni też dostali jakieś prace. Z tego co słyszałam to jedni mieli kible posprzątać fujka... mimo że narzekam na stołówkę to kibli nie dałabym rady umyć.
Jeszcze na dodatek podszedł do mnie Alex i zapytał:
- Julka, może pouczymy się dziś?
- Nie będę się uczyć z Tobą! Mam ważniejsze rzeczy na głowie! Sam się możesz uczyć tego!
- no ok.
Taka była to rozmowa z nim.
EM tylko patrzyła się na mnie wielkimi oczami. Po chwili jednak przemówiła :
-ej za ostro, mimo że go nie lubisz mogłabyś mu pomóc. Jest beznadziejny z biologii i wszyscy to widzą, a chyba tylko Ty umiesz tak tłumaczyć. To nie moja sprawa i zrobisz jak zechcesz, ale moim zdaniem nie zasłużył na takie traktowanie. Wiem, że się tam macie jakoś ze sobą, ale on mówił spokojnie, a Ty na niego najechałaś.
-zła jestem za to sprzątanie, przyszedl w złym momencie. Głupio mi teraz. Co mam robić?
- leć do niego! Powiedz mu to. Myślę, że będzie dobrze. Tylko koło 19 przyjdź tu, bo sama tego nie będę sprzątać.
- no aż tyle nie będę z nim gadać. Nie mamy tylu tematów.
- hahaha o naukę mi chodzi. -popatrzyla się na mnie tylko rozbawionym wzrokiem i poszła na swoją ostatnią lekcje, a ja w stronę gdzie odszedł Alex.
Nie mogłam go nigdzie znaleźć, wiec poszłam do jego pokoju. Nikt nie odpowiadał na pukanie, ale gdy nacisnelam klamke drzwi ustąpiły. Usiadłam na jego łóżku i czekałam. Nie wiem ile czasu minęło, ale myślę że długo. Stanowczo za długo czekałam. Podniosłam się z łóżka, podeszłam do drzwi i juz miałam wychodzić gdy klamka poleciała w dół i zaraz drzwi się otworzyły waląc we mnie. Momentalnie zrobiło się ciemno.
----------Alex---------
Po godzinny spacerze nadal byłem zły, bo ja spokojnie mówiłem, a ona tak najechala na mnie. Jakaś wariatka. Po chwili ciszy chciałem położyć się na swoje łóżko. Nacisnąłem na klamke, ooo znowu jakiś idiota nie zanknął za sobą drzwi. Mocno je popchnąłem, zresztą jak zawsze i usłyszałem walniecie o coś. O materac za drzwiami takiego huku nie ma, o fak trafiłem kogoś.
Oszołomiony trochę tą akcją poszedlem sprawdzić kto tam leży. Wow No tego to bym się nie spodziewał. Julka. Nie dość, że psuje mi humor to jeszcze mnie prześladuje. Nie wiedziałem co robić. Lekko potrzasnalem nią. Ale była oszołomiona trochę. Nie wiedziała co się dzieje. Po jakichś 15 minutach była zdolna juz się podnieść.
-Chodź pójdziemy do pielęgniarki.
-haha ledwo podniosłam się, a Ty mi karzesz chodzić. ... -powiedziała dotykając miejsca na czole, w które prawdopodobnie dostała. Niestety trzymanie się za to miejsce nie pomogło, tak stwierdziłem po grymasie na jej twarzy.
-to zaniose Cię- jak powiedziałem tak zrobiłem. Była taka leciutka. W porownaniu do mnie była drobna. Chodzisz przy mnie wszystkie dziewczyny są drobne. Jestem dosyć wysoki i szaroki w barkach tak nie chwaląc się.
Z zamyślenia wyrwała mnie ta istota
-zamierzasz stać i próbować ile dasz rade tak? Czy niesiesz mnie?
-yyy tak Już.
Między nami była cisza. Myślę że jesteśmy w jakimś sensie skazani na siebie, bo ciągle nam się coś przydarza razem.
po chwili doszliśmy, a raczej ja. Ona nie musiała się wysilać, bo miała wygodne legowisko w moich ramionach.
Zapukalem i jakoś sobie otworzyłem, bo Julka chyba spała....
Obudziłem ją, bo to jej wizyta. Posadzilem na fotelu lekarskim i zacząłem wyjaśniać, jak doszło do wypadku.
Pielęgniarka zajęła się Julka, a ja jako dobry i wychowany chłopiec czekałem cierpliwie na diablice i jej wyniki.
Może od tego uderzenia będzie lepsza? Juz nie mogę się doczekać kiedy będę mógł to sprawdzić.
Po 10 minutach pielęgniarka kazała mi ją zanieść do łóżka i żeby co najmniej 2 dni odpoczynku miała. Wypisala karteczkę, ze zwolnieniem.
-nie musisz mnie nosić, już sama się jakoś przyczołgam.
- ja cię znokautowałem to Cie juz zaniose. Jakbyś więcej ważyła to już nie proponowałbym Ci, więc korzystaj.
-dobrze -podniosłem ją po czym dodała- dziękuję.
-spoko jesteś jeszcze lekka.
-byłam w twoim pokoju bo chciałam Cie przeprosić za tą scenę dziś. Nie powinnam się unosić, ale kazali mi czyścić stołówkę.
-to faktycznie ważny powód żeby krzyczeć. ..
-przepraszam
-może Ci kiedyś wybacze.
Położyłem ją na łóżku i zapytałem czy nic nie potrzebuje.
-nie dzięki. Ale jeśli masz czas to możemy się pouczyć, bo ja mam go sporo. -no nie wiem, miałem trochę inne plany. Ale spróbuję je przełożyć. -zadzwoniłem do kilku znajomych i umówiłem się na jutro z wyjściem.
-to do później nocy możemy się uczyć teraz -powiedziałem i uśmiechnąłem się.
-to będzie piekło dla ciebie wiec nie ciesz się. !
Długo długo długo siedzieliśmy, uczyliśmy się i rozmawialiśmy. Było przyjemnie. Podoba mi się biologia. Anatomii nie odkrywalismy, ale jak na sam początek nowej kolejnej znajomości z nią było super. Kilka spraw wyjasnionych i mam nadzieje, ze będzie ok.
Koło 2 w nocy zadzwonił jej telefon.
-tak?
-ooo miło, że dzwonisz. Martwisz się? Yyy poszlam spać szybciej i juz jestem wyspana.
-nic się nie dzieje, jest ok. Dobranoc.
Taki drobny incydent i jak potrafi zepsuć humor. Jednak musze się przyzwyczaić do tego incydentu częściej. .. udałem, że ziewam i mówiąc dobranoc poszedłem do siebie. Długo myślałem nad tym i doszedłem do wniosku, że wszystko musze zaakceptować, bo znowu będzie nieprzyjemne w naszych stosunkach.
------------------
Po długich oczekiwaniach leci rozdział. Pisany w bezsenną noc. Następny nie wiadomo kiedy.
Chciałabym podziękować za obronę. ♡♡♡♡♡♡♡♡♥♥♥♥♥♥♥
Myślę, że tacy ludzie co mnie nie znają (przepraszam za wyraz) gowno mogą o mnie powiedzieć.
Chyba nie jesteś pewien co znaczy ten wraz + jak to mówią ''Kozak w necie, pizda w świecie'' pozdrawiam hejtera.
Pośmiane z typa, szkoda że z anonima.
poniedziałek, 27 lipca 2015
- ale misiu...
- Bez misia mi tu. Nie zgadzam się. Powiedz niech się wali.
- ale mi zależy na rozszerzeniu biologii i chemii. -powiedziałam, a później dodałam - bardzo zależy. Ja wiem, że teraz trudno Ci jest po tym co się wydarzyło, ale musiałabym być głupia żeby coś takiego znowu odwalić. Będzie tylko przychodził i czytał, a ja będę mu tłumaczyła dlaczego tak jest i skąd się to bierze.
Widziałam jak walczy ze sobą. Chcę powiedzieć nie, ale wie, że może mi zakazać różnych rzeczy, ale dążyć do celu nie może.
W sumie nawet bez jego zgody będę uczyła go, nie może na to wpłynąć. Chociaż ze zgodą lepiej czułabym się i nie musiałabym niczego przed nim ukrywać.A ja jestem młoda i może jeszcze znajdę chłopaka. Raz źle się wydarzyło, ale powinien mi wierzyć już. Powiedziałam mu wszystko, odcięłam się od Alexa, więc powinien wrócić, że się staram naprawić to co zepsuło się. No z mojej winy trochę, wezmę już trochę na siebie, ale to Alex źle się zachował. Nie miałam wpływu na samo wydarzenie, ale na losy dalsze tak.
Rozmyślając o lekcjach, Bartku i innych rzeczach poszłam spać.
Następnego dnia nie chciało mi się iść na lekcje, tylko oceny wystawiają, a jak znowu każą mi się opiekować Alexem to nie wiem co zrobię, a Bartek to już padnie na pewno.
Zadzwoniłam do Em i podałam jej pomysł na dziś. Była zachwycona. Zaraz do mnie przebiegła. Nie jesteśmy leniwe tylko pilnowałyśmy, żeby łóżka mi nie ukradli. Padła obok mnie i oglądałyśmy jakieś seriale. Przy okazji porozmawiałyśmy czego od dawna nie praktykowałyśmy. Gdy już wszystkie poważne sprawy były obgadane, jak Bartek, Alex i Mateusz. Postanowiłyśmy wyjść na zakupy albo do kina, ewentualnie te dwie rzeczy razem. Ubrałam się ciepło, nawet bardzo, ponieważ było strasznie zimno chociaż świeciło słońce. Komunikacja miejska bardzo dobrze nas dowiozła do celu. Jednak gdy zaczęłyśmy obchodzić centrum odechciało nam się jakichkolwiek zakupów i udałyśmy się do maka po jedzonko, ale gdy tak czekałyśmy również kino przestało wydawać się dobrym pomysłem.
sobota, 11 lipca 2015
Dziękuję za komentarze.
W szczególności podziękowania dla # Nataszy ♥ i dla najwytrwalszej czytelniczki Nikola Nawrocka ♥ ♥
rozdział 44
- Aaa to Ty. Nie wiem co mam zrobić z Tobą. Oooo i jest Julka, tu rozumiem ze się starasz, ale no na zakończenie postarasz się mieć. To jest ważniejsze.
- rozumiem, s mam jakieś szanse?
- tak. Chyba, że Alex ma kłopoty z materiałem, a Ty go umiesz. Naucz go dobrze hmmmm... powiedzmy na 3+ może 4, to dostaniesz na koniec 6 bez gadania.
-jak to jest niemożliwe! Nie!
- podajesz się? Dobrze to rozumiem ze 5 wystarczy?
- dobrze będę się starała. Ale chyba nie tylko ja mam to zrobić. Hahaha niby nie chcemy się widzieć a jednak wszystko nas ciągnie ku sobie. To przeznaczenie.
Przez ten miesiąc przestałem być taki napalony na Julkę. Nadal chciałbym z nią być, ale nie za wszelką cenę. Każdy ma prawo do własnego szczęścia. Takie decyzje ona musi podjąć, o swoim losie. Nikogo nie można zmusić do miłości. Trzeba czekać i liczyć na odwzajemnione uczucie.
Wyszliśmy juz na korytarz, była jak z kamienia. Jej twarz nie wyrażała nic. W sumie co mogła wyrażać? Po tym co przeszła i Bartek jej nagadał tez to miała prawo być zagubiona.
- teraz chyba i tak nie muszę Cię uczyć. Przypomnij mi po feriach albo w ostatni dzień ferii.
- no chyba nie, chociaż może na próbę spotkalibyśmy się na naukę?
- ok, u mnie niech będzie. Dziś, ale do 18.45
- spoko
- za godzinę, będziemy mieć kolo 2 godzin wtedy.
Ona mnie nienawidzi, tylko przez tego jednego małego całusa? A może zgrywa niedostępną tylko?
Nie dość że przez niego mam same kłopoty w związku to jeszcze musze go znosić. Kurde boje się trochę jak zareaguje na to Bartek. Powiedział, że mam się do niego nie zbliżać. Najlepiej jak on do mnie nie podchodziłby, ale daje rade go unikać. Tak miły i sympatyczny chłopak jak Bartek nie zasługuje na takie złe traktowanie z mojej strony.
Nie będę z nim gadała na inne tematy niż biologia. Niech sobie nie myśli, że jest bezkarny i może robić co chce. Nie robi się tak, jak ktoś ma chłopaka, a w dodatku jest twoim dobrym kolegą, bo przyjaźnią tego nie można nazwać. Na taki tytuł trzeba sobie zasłużyć, a nie zapewniać słowami, że tak jest.
Ach... ludzie.
Byłam tak zagłębiona w moich rozmyślaniach, że nie zauważyłam nawet jak doszłam do pokoju. Zostało jeszcze jakieś 50 minut do spotkania. To zwykła lekcja, ale jednak trochę się denerwuje. Nie wiem jak to będzie wyglądało. Ale wiem na pewno, że nie będzie to bardzo luźne spotkanie.
Żeby już o niczym nie myśleć włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać jakiś program. Był słaby, ale lepszy od bezczynnego czekania i kręcenia się z obawy przed nim.
Przy nim czuje się rozdarta na tą super bez zmartwień, a tą z nimi. Niby mogę sobie na wszystko pozwolić, a w rzeczywistości nic nie mogę zrobić. Dlatego też niech nie spodziewa się dużo po takiej nauce.
Program się skończył i wskazał omówiona godzinę. Nie było go. W sumie to czego ja się spodziewałam. To była po prostu podpucha, czy łatwo się do niego z powrotem przekonam. Myśli że ma szansę stać się jeszcze kolegą. .. naiwniak. Jednak mógł przyjść wtedy zrozumiałby, że nie ma na co liczyć.
Po kilku minutach rozległo się pukanie o drzwi otworzyły się same, bez mojego jakiegoś pozwolenia, albo chęci zobaczenia się z tym co pukał.
Oczywiście był to spóźniony i zdyszany Alex.
Miałam ochotę na przygadanie mu, ale ze jestem kobietą i prawdziwą damą to powstrzymałam się.
-to jak, od czego zaczynamy? - zapytał
- ja mam wiedzieć? To Ty przychodzisz do mnie po pomoc, wiec nie ja Cie mam informować o tym czego nie umiesz. Chociaż widząc ciebie, widzę że wszystkiego chcesz się nauczyć. Inaczej nie byłoby Cie tu... totalny przygłup, z tak bardzo bliskiego Ci ciała człowieka, to jest wiedza o samy sobie. O każdym żyjący stworzeniu, roślinie i grzybie.
-ładnie powiedziane, ale fizyka to nauka o materii i zachodzących w niej zjawiskach.
- to co. .. ja sobie radzę jakoś, Ty nie. Od początku, bo inaczej nie zrozumiesz późniejszych tekstów.
Usiadł przy mnie i zaczął czytać, a ja tłumaczyłam każdy kawałek. Przerobiliśmy dokładnie 4 tematy. Gdy chciał zaczynać 5 powiedziałam:
- skończył się twój czas. Cześć.
Nie odpowiedział nic, wyszedł. Ufff... ułożyło mi.
Ubrałam się ciepło i zeszłam do czekającego Bartka. Siedział jak zwykle na masce samochodu, mimo że jest zimno i tak to robił. Oczywiście innemu był w grubą kurtkę i zimowe buty. Czapka nie dostąpiła zaszczytu dotknięcia jego głowy... chyba sama mu ją kupie. Jeszcze rozchoruje mi się i to ja będę musiała przyjeżdżać do niego, autobusem chociaż nawet nie wiem czy jest tam gdzieś przystanek. Raczej zostaje mi tylko taksówka.
Przywita się ze mną jak zwykle i wsiedliśmy do samochodu.
- to na co do kina? - zapytałam
- niespodzianka -powiedział i odpalił silnik.
Hmm.. kiedy ja mam mu to powiedzieć? Teraz? Nie... po kinie, w kawiarni.
Tak, muszę to zrobić.
Po chwili mojego zamyślenia, gadaliśmy już i śmieliśmy się. Na miejscu humory mam dopisywały. Poszliśmy do Maka i wzięliśmy sobie jedzonko, które schowałam w torbę i szybko na seans.
Była to bajka, spodobał mi się zwiastun, a on mnie zabrał na niego, słodziak.
Ciekawe czy będzie też wyrozumiały. ..
Bałam się mu to powiedzieć, ale musiałam. Jeszcze na zakupy poszliśmy gdzie kupiłam mu tą czapkę, mimo że się bardzo opierał. Po obchodzie sklepów wróciliśmy. Miał bardzo dobry humor, mam nadzieje, że całkowicie mu go nie zepsuje. No ale wole być szczerą niż ukrywać to przed nim.
- Pani z biologii nie chce postawić mi 6 na semestr.
- biedne kochanie moje.
- wymyśliła sobie, że może jednak postawi mi 6 jak nauczę najgorszego ucznia na 3/4 to wtedy mi da 6.
- no to ucz tępaka i będziesz miała 6. Chociaż na semestr nie potrzebne Ci dobre oceny, za to na koniec przydadzą Ci się. Mimo że świadectwo nie jest ważne to sama będziesz się lepiej czuła. No chyba ze już zdobędziesz indeks uczelni szybciej to wtedy już nie musisz się starać aż tak bardzo.
- tylko chodzi o tego najgorszego ucznia.....jest nim Alex.
-----------------------------------------------------
Jak rozdział, bywały ciekawsze pewnie. Ale żebyście nie czekały aż tak długo wstawiam to co mam :)