czwartek, 11 lutego 2016

55

Kilka razy wpadłem na jakąś blondynkę. Niby czuję, że to nie Julka. Ale coś każe mi nie podchodzić do niej. W sumie już chyba jako tako znalazłem dla siebie dziewczynę.
Po skończonym zjeżdżaniu, oddałem sprzęt i czekałem na chłopaków. Czekałem, czekałem i nic! No dobra tylko kilka minut, ale i tak już za długo, bo to miała być chwilka... chyba więcej mają w sobie kobiety.  One też zawsze tak mają. .. chwila chwila, a Ty czekasz w kurtce i pocisz się jak świnka.
W końcu!  Wylonili się przynajmniej, bo wcześniej nawet ich nie widziałem. Nooo nieźle im szło.
Niestety jeden z kumpli za szybko zjeżdżal, nie opanował deski i stracił panowanie. Tylko gibal się żeby nie upaść.  Niestety to nie jest dobre dla innych, to jest wręcz niebezpieczne. Oczyma wyobraźni widziałem katastrofę. I właśnie wtedy potrącił jakąś dziewczynę.  To była ta, która zwróciła moja uwagę juz kilka razy.  Najgorsza nie była w te klocki.  Ale ja byłem lepszy. Od razu podbiegł do niej.  Niestety to był mój błąd. .. ktoś chciał ominąć nas, ale wywrocil się.  Teraz troje  lezelismy i każde z nas potrzebowali pomocnej dłoni. Pomyłka. .. czworo, bo jeszcze mój kumpel gdzieś tam dalej leżał w zaspie.
Uroki stoków. .. no ale bez ryzyka nie ma zabawy.
Zjadłem kask tej dziewczynie i co ? I to była Julka.. ten los jest popieprzony.... mam ochotę zapomnieć o niej.  O jej śmiechu,  upierdliwosci, włosach i charakterystycznych liliowych perfumach...  no ale wszytko dzieje się tak, że musimy trafić na siebie.
Patrzyłem tak na nią trochę zły na siebie, ale po chwili do mnie dotarło, że ona ma zamknięte oczy.
Hahaha nie dość ze mnie nie lubi,  ja mam mieszane uczucia to teraz mam ją ratować jak księże na białym koniu? 
Juz nigdy nie podejde do niskiej blondynki. ..
Zacząłem do niej mówić,tak jak nakazuje się przy udzieleniu pierwszej pomocy.  sprawdziłem oddech, był.  Wiec usta usta odpadaja. Potrafi być tak groźna, że nawet jak teraz sprobowalbym czegoś to od razu  nakczyczalaby na mnie.  Takie moje szczęście, tak działam na kobiety. No może kiedyś, któraś za to mnie polubi.
Po chwili otworzyła oczy. Boje się pomyśleć, że pierwsze co zobaczyła to mnie,  bo będzie wkurzona. Nie wiem za co, ale tak po prostu żeby dotrzymać tradycji.  Jednak nic nie powiedziała.  Podniosła się trochę jeszcze otumaniona tą całą sytuacją.  Chciała wstać, ale upadła wykrzuwiajac twarz z bólu.  złapała się za kostkę.
- poczekaj,  pomogę Ci.
Ja jako gentelmen, wybawilem damę z opalow. Pomoglem wstać i mimo zapewnień, że da rade wziąłem na ręce.
Oplotla swoje drobne ręce wokół mojej szyi. Ważyła tyle co nic. Zanioslem ją do naszych opiekunów. Trochę  panikowali, ale ogarneli ze trzeba jechać do szpitala. Przez to wszystko nawet nie ogarnalem ze sam mam jakieś obrażenia. Przez co ja Tez musiałem jechać.
Cała sprawa w szpitalu odbyła się bardzo szybko.
Julka miała skręconą kostkę,  co do końca wyjazdu wykluczalo ja z jazdy na nartach. Ja tylko dostałem 1 dzień przerwy od jeżdżenia. Wiec jesteśmy skazani na siebie przez jutrzejszy cały dzień no i trochę tego.  Aż oni nie wrócą.
W hotelu byliśmy o 16. Całe 3 godziny czekania na chłopaków. A może są dziewczyny?
Miałem nadzieję,  że może będą.  Ale niestety.
Gdy tak w samotności jadłem z tyłu odezwał się głos.  Akurat tej osoby po której nie spodziewalem się tego. 
-dziękuję - powiedziała cicho i zaczęła kustykajac odchodzić.
Dziwne,  pewnie jeśli powiem coś do niej to nie będzie chciała rozmawiać.  Tylko z grzeczności podziekowala. Ale cóż,  raz się żyje?  Raz!  Wiec
- może chcesz się dosiasc?
- innych planów nie mam. Wiec na chwilkę mogę.
Rozmowa szła sztywno. Oczywiście pytania jak się czujemy, jak u nas, jak podoba się wyjazd i takie mało istotne bzdety.
Jednak już po pół godzinie było trochę lepiej.  Ocieplilo się trochę między nami.  Jednak nadal było wyczuwalne napięcie, wiedziałem o co chce zapytać. Oczywiście ze chciała to wiedzieć, która baba przepuscilaby taką okazję na dowiedzenie się czegoś.  Mimo wszystko chciałem jej opowiadać o wszystkim. Nawet jak nie pytala chciałem.  Ale wiedziałem ze sama musi być na to gotowa.  Chyba nigdy nie przejdzie mi z nią.  Nawet nie robie sobie nadziei juz u tych dziewczyn, mimo że są świetne.
-idziemy na górę.  W pokoju będę mogła się położyć.
Tak jasne. Wstałem i pomogłem jej wstać. Zachwiala się, ale utrzymala pion. Popatrzyłem na nią i zapytalem czy mogę. W sumie tylko po to żeby tak bardzo nie krzyczała. Podnioslem ją.  Mimo lekkiego bólu w ręku, było okej.
Zanioslem ją na łóżko. Usiadłem na chwilę. Popatrzyłem na nią.  Co on ma w sobie. 
Zamyslilem się.  Z głębokich otchłani umysłu wyrwalo mnie jej pytanie.
- jak z narkotykami?
Powiedziałem jej, że trafiła do mnie ostatnimi słowami.  Ze próbuje się zmienić. Ze próbuje  poukładać wszystko.
To tym wszystkim zapadło milczenie.  Usiadla mi na kolana,  przytulila się i wyszeptala w szyję
-ciesze się, że tak postepujesz i zrozumiałeś.
-dzięki Tobie. - odpowiedziałem i odwrocilem twarz w jej stronę.
Patrzyła mi głęboko w oczy. Badała każdy mój ruch, nawet połknięcia śliny.
Byliśmy blisko, każdy ruch  mógł być zły.
Żeby nie zepsuć nic,  nie ruszyłem się. Niech ona coś zrobi.

54

Zdziwiłem się,  bo nie krzyczała na mnie.  Stał się cud. Nie no,  przy ludziach to trochę słabo. Ale lepiej żeby nawet jak jesteśmy sami nie krzyczała.
Wziąłem pokój z 4 kolegami.  Zapowiada się grubo, dzięki temu że mamy obok pokój dziewczyn. Niech będą wolne i blondynki. Nie wiem czemu, ale to taki wdzięczny kolor włosów.
Jak najszybciej rozpakowalem się i poszedłem zapoznać dziewczyny obok. Niestety nie było ich lub są mało towarzyskie.  Wolałbym żeby ich nie było. Wróciłem do pokoju.
Wszyscy byli już rozpakowani i  musieliśmy zejść na kolacje. Oby było lepsze żarcie niż w szkole. Zbliżając się do stołówki poczułem zapach,  nawet niezły.  Chyba będzie można się najeść.
Po zjedzeniu, musieliśmy wysłuchać różnych takich organizacyjnych spraw. Nudne,  ale nie zamierzam się buntować. Zmiany zmiany, to jest priorytetem. Nie żeby stać się większym buntownikiem.
Wysluchalem wszystkiego grzecznie, chociaż w sumie udawałem i myślałem. Wymyśliłem,  że pierwszy dzień zaczniemy imprezą. Trzeba by zorganizować sobie jakieś trunki. Tylko ze był problem, bo nikt nie miał 18. A tutaj to podstawa żeby mieć wymóg.
Mój plan zawiódł,  a tak to może dowiedzialbym się czegoś o regulaminie. Smuteczek.
Gdy tylko wróciliśmy do pokoju, chłopaki opowiedzieli mi swoje plany.  Każdy był identyczny i żaden nie miał sposobu jak zdobyć alko.
Nie mogąc rozwiązac problemu postanowiliśmy ogarnąć się do spania, tak tylko,  żeby później tylko położyć się spać.
Po wszystkim Zaczęliśmy gadać.  Jednak ja myślałem o julce, no bo dosyć miło mnie potraktowala, w porównaniu do wcześniejszych dni.
I przypomnialo mi się,  tak!  Zapoznać obok dziewczyny.
Wybieglem jak oszalały. Reszta popedzila za mną. 
Zapukalem, gdy drzwi się otworzyly dziewczyna była zaskoczona.  W sumie rzadko widzi się 5 chlopa w samych bokserkach.
Mimo to uśmiechnęła się. Owszem była
Blondynką. Poznalismy się,  zaprosiła nas do siebie. 
Było 9 osób w pokoju. Miło, nawet bardzo,  bo poczulem, że interesuje się mną ta dziewczyna, która nam otworzyła.
Moze zapomnę o julce? Po prostu nie byliamy dla siebie stworzeni.
Głupi bylem, ze dalem sie w to wszystko wciągnąć i to przez nią. ..
No ale kiedyś musialem przejrzeć na oczy.
Po dluzszej rozmowie okazalo sie, ze dziewczyny maja po 18 lat. Ooo tak,  będę miał starszą dziewczynę! Tam myślałem o niej i poczulem jak mi staje. Coooo? Teraz?  No nie mogę. .. poszedlem do łazienki.  Pooddychalem i mi przeszło.
Staralem się nie myśleć o niczym,  żeby nie powtorzylo się to samo.
Kolo 5 dopiero poszlismy od dziewczyn, a o 8 pobudka... ale mimo to uważam że to była najlepsza impreza.
Na śniadaniu pierwsze co to wypatrywalem naszych nowych gorących znajomości. Gdy konczylismy wszyscy pojawiły się nasze 4 boginie. Moja, bo juz ją zaklepałem dla siebie,  była wysoką, blondynka z loczkami na głowie, a do tego miała takie kuszące usta, ktore podkreślała szminka. Miałem ochotę dotknąć tych ust. Nie byłem obojętny także na jej główne walory. Była boska. Prawie pobilem się wczoraj o nią.
  Gdy tylko usiadly podlecialem się przywitać.  Marcela od razu się uśmiechnęła.   Przywitalem się z każdą  buziakiem. I zacząłem rozmawiać z nimi.  Gdy tylko wróciłem do naszego stolika cała wycieczka dziwnie się na mnie patrzyła.  Nie wiem czemu. Trzeba poznawac nowych ludzi przecież...
w drodze do pokoi, żeby przygotować się na stok,  także chłopaki podeszli i przywitali się.  Ja tylko towarzysko do rozmowy.
Dziewczyny także szły pozjezdzac. Wiec zaproponowalem żeby dolaczyly do naszej wycieczki. Podjada autokarem i będzie im wygodniej. Ale powiedziały, że już mają stok na którym będą zjeżdżać. Odeszlismy smutni. Po przygotowaniach wszyscy zebrali się na holu. Po przeliczeniu i sprawach organizacyjnych
Pojechaliśmy.
Stok był super, chociaż jeździłem na lepszych.  Ale przynajmniej z klasą i nowe dziewczyny poznaliśmy, więc da się przeboleć.
-------
Sorry ze takie krótkie, ale coś mi się popsuło na apce

niedziela, 7 lutego 2016

Pisiąt trzy

O równej 10 zawołano mnie na salę.  Byłem przejęty,  spocony i głodny.  Jednak wewnątrz mnie był jakiś taki spokój.
Dali mi test abcd. Miałem po 25%, że coś trafię.  Było 100 pytań. Wiedzo przybywaj!
Co kilka pytań musiałem wycierać ręce w spodnie,  bo nie mogłem utrzymać długopisu. 
Nigdy więcej nie dopuszcze do takiej sytuacji. Trzeba wszystkiego się uczyć od początku. Jeszcze taki stres. No i do tego waży się mój wyjazd.
Po 2 godzinach wyszedłem.  Co będzie to będzie. do tego taki głodny jestem.
Za kilka minut ogłoszą czy zdałem to.  Sekundy mijały jak minuty, minuty jak godziny. Sam test nie był straszny, to czekanie jest gorsze. Nie lubię czekać tak na coś, jestem raczej gwałtowny i wolalbym mieć to już.
Po 5 minutach wyszła Pani od matmy.  Jej twarz była bez wyrazu. Nie dało się nic wyczytać.
Zdałem ? Nie?  Jadę?  Nie?  No kobieto no! Ile można ! Milion myśli,  dobre i złe. - Masz szczęście. 1 punkt i miałbyś 2, tak to zdales na 3. Nic nie robić i mieć 3 to i tak dobrze. Ciesz się.
Coooo??? Zdałem!  Jaki kot ze mnie!  Oł je! Nanana ! Miałem ochotę zaśpiewać "We are the champions", ale zostawiłem to jednak na później.
- Pani profesor,  czy ja mógłbym u pani mieć lepszą ocenę?  Rozwiązać zadania jakieś?  Ja wiem ze koniec jest najwazniejszy, ale miałem trochę problemów. 
- dziecko drogie no ... ja nie wiem czy tak mogę.  Lubię Cię,  bo umiesz wszystko, ale nie wiem czy mogę. 
- no dobrze,   przynajmniej biologię poprawiłem.
- ale długo czekałam na te słowa od ciebie, czy możesz się poprawić. Wierzę w ciebie. 
- miłych ferii, pani profesor.
- dobra czekaj.  Chodź. To jest ostatni raz.  Tak późno juz nigdy nie pozwolę poprawiać.
Po miłym spędzeniu czasu z panią od matmy,  byłem zadowolony.  Moja ocena na koniec to 4+, nie mogła więcej. Ale na drugi semestr będzie 5.
Juz nie zaniedbam tak nauki.
Zadowolony z kartką, o ocenach, wróciłem do domu.
Mama wytrzeszczyla oczy, bałem się ze jej tak zostanie.  Jednak wróciła do żywych i poszła do komputera zrobić przelew.  Śmiesznie to wyglądało.  Tak jakby była takim zombie. Bo nic nie mówiła.
Yeah jadę!
Zacząłem się pakować, musze wszystko wziąć. Musze wyglądać bosko. I tez musze zająć się wszystkim, aby nie myśleć o białym proszku.  Wszystko tylko nie to gówno. Jeszcze tyle kasy na to idzie.... ludzie są głupi,  w tym gronie także jestem ja. Raczej byłem, ale i tak zaliczam się. I tak miałem lepiej bo Bartek mi dał i nawet kasy często nie chciał.  Mimo wszystko musze rzucić.
Wieczorem byłem juz gotowy. Zjadłem kolacje w domu, bo ta w szkole to. ...  mama mnie odwiozla na noc do szkoły, żebym rano nie tłukl się autobusami. Chciałem tez ustalić co i jak z chłopakami. Trzeba wszystko zaplanować.
.------ Julka-----
Widziałam sie z Bartkiem, ale tylko na trochę, bo długo nie mógł.  Niedługo ma zaliczenia, a wiadomo, że to ważne.
Zaczęłam się zastanawiać co wziąć.  Miałam tyle ubrań, a wszystkich nie wezmę przecież.  Na pewno to co ostatnio kupiłam. Na 100% rajstopy, żeby dupa nie zmarzla. No i wszystko co jest ciepłe i grube.
Koło północy byłam spakowana. Cieszyłam się,  bo to taki pierwszy wyjazd bez rodziny. Najwyższa pora. 
Wybrałam ubrania na rano,  ustawiłam budzik na 5 i umylam się. Następnie poszłam spać.  Niewiele czasu, ale w autokarze tez jest czas na spanie. I musze wziąć aviomarin, bo jednak nie chce nikomu zrobić niespodzianki.
Gdy moja głowa dotknęła poduszki od razu zapadła w sen. Z jednej strony byłam bardzo przejęta, ale bardziej pragnęłam snu.
Jakie było  zdziwienie jak zaraz zadzwonił budzik. Jednak patrząc na niego uświadomiłam sobie,  że minęło 5 godzin i trzeba wstawać. Znioslam walizkę na stołówkę, gdzie już stała większość walizek. Zjadłam suche wafle, żeby nie obciążać żołądka.
Zapakowałam się do środka autokaru i zajęłam nam jakieś miejsca z tyłu, bo na razie było mało osób.  Wiec mogłam wybierać sobie miejsca.  Tam się najlepiej jeździ.
Napisałam do Em, żeby pakowala się już do autobusu, bo zajęłam dobre miejsca.
----- Bartek-----
Właśnie obudziłem się u Moniki.  Zaspałem.... miałem iść dać kwiatka julce... ech. . Jest 5.30 może zdążę?  A może nie? 
Wstając z łóżka niechcący obudziłem moja towarzyszke. Popatrzyła na mnie i powiedziała, żebym podszedł.  Gdy powiedziałem, że nie mogę wyszła z łóżka całkiem naga, chwyciła mnie za rękę i rzuciła na łóżko. 
Sorry Julka. ..przegrałaś. Monika spraw żebym tego nie żałował.
-kochana musiałem wyjść, ale jeśli mam zostać to spraw, żebym nie żałował tek decyzji.
- kochanie czy kiedyś żałowałeś?
Uwielbiam dziewczyny, a one mnie.  Mogę mieć każdą.
---- Alex-----
Siedzę na końcu z chłopakami,  będą niezłe odpały. Czuje to!  To mi się podoba. 
Gdy ruszył autobus,  byłem przepełniony euforia. Z małego głośnika leciały sety i mixy(klubowa muzyka) na cały autobus. Nie było wielu sprzeciwow, wiec dużych problemów nie mieliśmy. Przez całą drogę śmiałem się, było tak jakbym był normalnym chłopakiem bez żadnych problemów.  Jestem normalny,  ale problemów mam dużo. Wiadomo każdy ma, ale jednak ten nałóg....
Po minucie zamulania stwierdziłem, że przez zabawę zapomnę o nałogu.
------ Julka-----
Przez całą drogę rozmawiałam z Em. Przez ta muzykę, która puścili chciało mi się iść do takiego porzadnego klubu. Może dadzą nam wolne jakoś? To pierwsze co to kierunek klub! 
Będę się tu dobrze bawić! Najlepiej! I będę piła dużo wódki!
W życiu miałam mało imprez, nie wiem co to zgon albo wymiotowanie i  zataczanie. Nigdy tego nie doświadczyłam na własnej skórze.  Pomagalam innym, ale nigdy nikt mi nie pomagał. Może teraz czas na mnie!  Niech inni zaopiekuja się mną! 
Z rozmyślań wyrwała mnie Em, gdy zaczęła mi machać, ręką, przed twarzą. 
Powiedziałam jej o moich planach. Była zaskoczona,  bo jednak wydaję się bardzo grzeczna.  Nawet nie wydaje się tylko jestem taka. Kiedyś trzeba poznać tą drugą mnie. Tylko tak na trochę. Bo trzeba będzie wrócić i chce być juz znowu grzeczna.
Na miejscu trzeba było wziąć walizki i wejść do holu. Większość juz poszła, a ja nadal nie widziałam walizki. W końcu jako ostatnia dostałam swoje rzeczy.
Mimo wszystko byłam szczęśliwa. Byłam na Słowacji.  To piękne miejsce.
----- Alex----
Jak ciepło w holu. Wszyscy już byli.  Jakaś blondynka  ciagnela jeszcze tylko walizkę.  Biedna.  Podobna do Julki, ale Em juz była więc to nie Julka.
Lubię blondynki.
Jako uczynny chłopak stwierdziłem, że pomogę tej niewiascie.
Podbiegłem i złapałem za rączkę walizki. - Em Ty debilu! Czemu tak późno!  Już sama dałam rade!
Yyy fak! Będzie źle.
- nie,  to ja. Nie wiedziałem, że to ty. Ale jak juz podbieglem, to daj.
- no dobra. Masz.
Droga do holu była krótka.  Nie  krzyczelismy na siebie, więc było ok.  Było spokojnie.

sobota, 6 lutego 2016

Pisiąt dwa!

Bartek odwiozl mnie pod szkołę.  Nie miałam na nic siły.  Czułam wielki ból w głowie. Zwinelam się w kłębek i zasnęłam.
Po przebudzeniu starałam sobie przypomnieć co się wydarzyło wczoraj. Ale nic nie pamiętałam. Wiem, że byłam u Bartka, a później nic już.
Trochę się przestraszyłam. Jednak byłem zbyt zmęczona, poszłam spać dalej. Po definitywnym przebudzeniu, zaczęłam się zastanawiać co my mogliśmy robić.  Chyba skoro nic nie pamiętam to zasnelismy. Tak,  na pewno!
Szczęśliwa, że wszystko się wyjaśniło udałam się na podwieczorek. Był pyszny, albo ja taka głodna.
Po jedzeniu poszłam znaleźć Em. Nudziło mi się to co miałam robić sama?  Bartkowi już dziś się nie będę narzucać, wiec zostaje mi tylko Em.
Posiedzialysmy razem, a później stwierdziłam, że posiedzę chwilkę sama.  Miałam ochotę na samotne oglądanie filmów, najlepiej przez całą noc. 
Jednak zamiast oglądać oczywiście rozmyslalam, bo noc bez przemyśleń to noc stracona.

------- Bartek------
Ciekawe czy coś podejrzewa? W sumie jak ja nie pamiętałbym czegoś to zastanowiłbys się, ale jak ja taki przystojny, mądry,  najlepszy chłopak mógłbym coś zrobić?  Do tego to jeszcze blondynka.
Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi. Mam nadzieje, że to właśnie ona.
Otwieram i tak. Moja najlepsza. Tylko ona może poprawić mi humor.
Wysoka, długie nogi, duże cycki i dupa. Wszystko co potrzebne.  Zaprosiłem ją, gdy tylko weszła rzuciła się na mnie. To jest dziewczyna prawdziwa, a nie taka jak Julka. Jej nie trzeba podawać pigułek, żeby uległa.
W sumie to mój wyjazd do Austrii z Rayanem to najlepsza okazja na poderwanie lasek bez konsekwencji, że się wyda cokolwiek.
Julka jest malutka,  słodka, ale trzeba się z nią bawić.  Urobic ją, jest taka nieświadoma jeszcze tego, złego, świata. Dzięki temu mogę mieć wszystkie i dodatkowo Julke, do pokazania się. Daje mi wolną rękę.
Biedny Alex, on chyba serio coś czuł do niej. Znam go,  jest na pewno wierniejszy ode mnie. Jednak wybrała mnie. Więc niech będzie słodko, miło, a z innymi się pobawie.

------Alex-------
- mamo,  mogę jechać.  No weź.  Wszyscy jadą. 
-to co. Nie po to płacę tyle, żebyś mi tutaj miał zagrożenia jakieś.
-ja wiem,  trochę to źle się stało,  bo taka jedna mi się spodobała i woli innego.
- znajdziesz inną, jak poprawisz do jutra to pojedziesz.
- cooo?
- koniec dyskusji.
Wyjazd za 60 h , a ja w ciemnej dupie....
Dobra, matmę to przeczytam raz i juz.  Jestem na korkach do przodu. Taki super ten facetco mnie uczy,  przynajmniej interesuje tym przedmiotem, więc spoko. Biologia. .... okej usiade, ale nie wiem jak to zrobię na trzeźwo. ..
Muszę dla siebie pojechać tam, musze to rzucić.  To jest pierwszy krok do rzucenia. Nie będę jakimś zulem! Muszę zadbać o przyszłość. Wiedziałem, że muszę się wziąć za to, ale Julka uświadomiła mi to bardziej. Tak, że aż do mnie dotarło.
Po 4 godzinach przerobilem 3 działy z mapą myśli i zagadnieniami. Trochę też pamietałem z tych lekcji z Julka.
Jeszcze 2 działy. ... ile w jednym półroczu można tego gówna przerobić. ... dla mnie za dużo. .. juz nie mogę.
Nagle dzwoni budzik.  Jest 6.00. Cooo? Że która?  Że fak? Chyba musiałem zasnąć. .. juz czuję, że nie zostanę biologiem. Ale zdać trzeba...
O 10 mam zaliczenie biologii.  Poprosze tez przy okazji o lepszą ocenę z matmy.
Do 8 musze ogarnąć tematy co mi zostały. Byle jak ale jednak jakoś.
Jeśli wszystko wyjdzie to jadę.  Mam nadzieje, że tak.
Nie chce być skazany na rodzinę. Z kolegami to przynajmniej coś ciekawego  odwali się. Może znajdzie kogoś ciekawego uwagi?
Dobra koniec o feriach. Teraz biologia.  Wybiła 8. Zebrałem się i pojechałem do szkoły. Przed 9.45 byłem spocony jak mysz.  Bałem się,  chyba bardziej niż ciemności jak byłem mały.  A to wtedy był największy strach. 

poniedziałek, 1 lutego 2016

Pisiąt jeden!

Ciepło i alkohol trochę uderzyły, ale nie tak jak jakieś mocniejsze trunki. Tylko tak delikatnie.
Rozmowa rozmową,  było przyjemnie. Zatarły się granice, które można bardzo łatwo przekroczyć. Od słowa do słowa,  od buzi do buzi, zaczęło sie dziać między nami. Coraz bardziej i coraz lepiej.
Jak siedzieliśmy to teraz ja leżałam, a Bartek nade mną. Był takim demonem, widać było, że chciał czegoś więcej. Wiedziałam, że już jest uświadomiony w tych sprawach,  ale ja nie. Nie wiem czy chcę tego. Wyszeptałam, że nie jestem chyba na to gotowa. Widać było, że przygasł od razu.
No bo po co sie śpieszyć?  Chcę tego jedynego mojego. Chce czuć, że to on.
Nadal było ciepło, ale już nie aż tak miło jak wcześniej. Wiem, że daje mu nadzieję jakąś, ale rozmawiałam z nim o tym. .. nie powinien się dużo spodziewać.
Po 21 zebrałam się i przyjechałam taxi tak żeby być na tą 22 na terenie szkoły.
Popisałam jeszcze sobie z Bartkiem o tych sprawach, bo jednak to są ważne rzeczy.  Może nie najważniejsze, ale trzeba rozmawiać o nich.
Po wykąpaniu, ubrana w piżamy,  poszłam do Em.
Jakoś tak dziwnie się czułam.  Taka bez życia. Musiałam iść po radę, co zrobić dalej. Świeże spojrzenie na coś,  ocenić z boku,  to z jeden strony dobry pomysł.
Czas nam zszedł na gadaniu o sexie do 3 nad ranem.  Bardzo poprawiło mi to humor, bo było bardzo zabawnie. Zawsze mogę na nią liczyć. Taki mój drugi Alex znaczy teraz to pierwszy Alex, bo prawdziwy dla mnie nie istnieje. Chyba mi przeszło na Alexa i serio dla mnie już nie jest ważny.
Wracając do pokoju zobaczyłam plakaty o zimowisku. No kurcze bardzo w pore.. jak pewnie wszyscy mają już plany.
Szybko wróciłam do Em i powiedziałam o tym. Zgodziła się jechać tak w ciemno.
Wiec koło południa zadzwonię do mamy, żeby zrobiła przelew i tez jadę. Trzeba korzystać z życia.
Po wyspaniu wstałam i była sobota.  Taki piękny dzień!  Niedziela jeszcze i ferie będą.  Całe 2 tygodnie.  Na obiedzie dowiedziałam się, że jedzie cala moja klasa na to.  W tamtym roku byli i podobno same pochlebne komentarze.
Zaraz zadzwoniłam do mamy, żeby się zgodziła i co najważniejsze przelała pieniądze.  Następnie do Bartka, bo to jednak chłopak, w dodatku mój. Powiedział, że nie może jechać, bo ma egzaminy, ale on też wyjeżdża zaraz po nich z Rayanem do Austrii. Nie wiem kiedy chciał mi to powiedzieć. ... no ale mniejsza juz o to. Nie będziemy siedzieli sami przyjemniej. Jeszcze ciekawe na ile,  ale to tam już nie ważne.
  Będzie ok. Musi być.
Wyjazd juz we wtorek.  Musiałam jechać na zakupy! Przecież trzeba jakoś się prezentować, no dobra mam chłopaka, ale lubię wyglądać ładnie.
Zaraz z Em poszłam do Centrum. Kupiłam sobie spodnie i bluzkę.
Więcej juz nic mi nie przypadło do gustu. W sumie i tak mam dużo wszystkiego, ale to tylko jedne piękne spodnie. Tak nieziemsko opinają się na tyłku. Nie mając już sklepów do obejścia weszliśmy do takiego z bielizną.  Od razu w oczy rzucił mi sie piękny komplecik. Był tak boski, że kupiłam go bez mierzenia. Trochę jeszcze posmiałyśmy sie z różnych gadżetów i wróciłyśmy zapłakane do szkoły. Przypomniała nam sie akcja jak Lady Gaga miała sztucznego penisa.
Taksówkarz dziwnie sie na nas patrzył, ale już się przyzwyczaiłam, że mamy takie odpały w najmniej odpowiednich miejscach.
Em poszła do swojego ukochanego,  a ja zostałam sama.
Jednak długo nie mogłam pobyć tak, bo zadzwonił Bartek. 
Zaprosił mnie do siebie.
Szykujac sie ubrałam spodnie i ten komplet bielizny. Do tego bokserka, ktora opinala sie na mnie. Niezła lasencja ze mnie, stwierdziłam oceniając końcowy efekt. 
Taksówkarz zawiózł mnie szybko do ukochanego. Gdy otworzylam drzwi ujrzałam coś niewyobrazalnego. Wszedzie świeczki,  muzyka, przygaszone światło.  Ciekawie, całkiem odmienionego Bartka. Byl dziwniw przystojniejszy niż zawsze.
Znowu wszystko pięknie, ciepło. Mocniwjsze winko. Rozmowa sie klei. Calujemy sie. Leżę na łóżku, on na mnie. Jego ręce zjezdzaja pod spodnie i wyjmuja bluzkę. Podnoszą do góry odslaniajac po kolei mój brzuch. Każdy kawałek zostaje pocalowany przez chłopaka.  Moje ręce zdejmuja jego bluzkę. ......

Nie wiem czy mam opisywać scenę sexu :d
Dobra jak ktoś chce to poczyta sobie

Szybkim ruchem pozbawil mnie moich pięknych spodni, które były bardzo drogie. Odszedl trochę i patrząc na stringi uśmiechnął się pod nosem. Wdrapal się znowu na łóżko, rozłożył mi nogi i wszedł między nie aby dojść do moich ust. Całował od góry zbliżając sie do obiektu, który najbardziej go interesował. Gdy doszedł no stanika zdjął go bardzo sprawnie. Pocalowal cycki, był bardzo spragniony, szedł szybko niżej. Gdy Całował coraz niżej to masowal mogę cycki jednoczenie. Robiłam się spragniona jego dotyku,  byłam rozgrzana. Przed  zaczeciem się majtek pocałował i brutalnie zerwal je ze mnie. Pocalowal mnie tam.  Raz i drugi.  Więcej nie. Wygielam się czekając na dalsze całowanie ale nie.  Zdjął spodnie i wszedł we mnie.  Turlalismy się,  był świetny.  Było mi super. Padlismy bez życia obok siebie. Zasnelismy. Rano obudziła mnie erekcja Bartka, każdy chłopak tak ma.  Czyli jest zdrowy. Zaczęłam się śmiać, bo to tak wyglądało śmiesznie. Obudził się.
Pocalowal na dzień dobry.  Pocałunek zmienił się w calowanie. Było mi dobrze.  Dobrze ze nie mieszka z nikim. Chyba za dużo miałby tego.

-----------------------
Spodziewałyście się tego ? :d bo szczerze ja sama nie

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Pisiąt!!!

Jeszcze nigdy nie czułam się tak źle jak teraz. Cała ta sytuacja. Co do Bartka jeszcze mam podejrzenia. Ogolnie jakos tak jest, że jak się pieprzy to po całości.
Na dodatek bardzo brakuje mi Alexa, był takim malutki  promykiem i zawsze mnie rozśmieszał. Wydawał się taki mądry...
Taki aż za super.  No i wyszło to jego za...
Nudno.  Bardzo.  Lekcji pełno,  nic mi się nie chce. No może tylko jeść, ale to raczej z nudów niż z chęci.
Zaraz zaczynają się ferie. Boje się ich.  Chciałabym zobaczyć mamę, ale jak coś się stanie Alexowi? Tylko ja, Bartek i Em wiemy o tym.  Wypadałoby mieć na niego oko. Nie kolegujemy się już, ale zawsze jednak byłam miękką osobą.  Na zewnątrz twarda, a w środku skryte emocje.
Pozostając dalej w temacie ferii to chyba jak jestem z Bartkirm to pora na to abyśmy razem wybrali się do mnie do Warszawy. Mamę mógłby poznać i siostrę.  W sumie to tyle. Nie mam tam żadnych przyjaciół. Nie będę miała co robić tam. Tak naprawdę to tutaj to moje życie.  Mam przyjaciółkę,  chłopaka chociaż nie wiem co z nami będzie. Nie czuje się dobrze z tym faktem jakoś. Jest coraz bardziej nahalny. Próbuje go zwodzic, ale już nie tak łatwo. W sumie dorosły chłop, ale jednak powinien uszanować moje zdanie (wiecie co ma Bartek na myśli? )
Moje życie jest okropne. Wszystko jest złe. Jeszcze wszystko mnie boli.
Dobra musze się ogarnąć ! Życie jest piękne! Inni mają gorzej.  Tak trudno być kobietą podczas okresu... z jednej strony to potrzebne, ale z drugiej tak wkurzające...
Podniosłam telefon i gdy zobaczyłam godzinę to aż się przestraszyłam. Była 2 w nocy. Tak intensywnie myślałam, że nie zauważyłam jak mi minęły 4 godziny na uzalaniu się nad sobą. Brawo ja!
Mimo niechęci do snu postanowiłam zamknąć oczy i czekać na sen. Długo nie musiałam czekać, to był moment i juz spałam. Lubię spać, jak najdłużej oznacza dla mnie najlepiej.
Rano, gdy tylko zadzwonił budzik od razu został uciszony. Moje oczy  odmawiały mi posłuszeństwa.
Tak bardzo trudno zwlec się z łóżka szczególnie po 5 godzinach snu. Poleżałam jeszcze kilka minut starając się nie zasnąć, bo wtedy mogłabym obudzić się dopiero kolo 12. Wstalam 7.50. Wyszykowalam się w 5 minut i zostało mi 5 minut do lekcji. Byłam zadowolona, bo jeszcze nigdy nie udało mi się tak szybko ubrać.
Idąc miałam złe przeczucia co do matmy, ale nie po to wstałam żebym teraz wróciła. O 8 pani oznajmila nam, że dziś w sumie kartkówka będzie. Tak na koniec, żebyśmy przez ferie nie zapomnieli o tym jakże ważnym przedmiocie...
Po rozdaniu arkuszy czytając zadania,  prawie nic nie rozumiałam. To nic, nie poddawalam się, trzeba walczyć do końca. Bo przyjemnej ma się satysfakcję, że próbowało się. W końcu gdy podniosłam wzrok zobaczyłam, że obok ktoś ma to samo i ma wszystko! Grzech nie skorzystać!  Więc przepisałam. Jestem dobra w ściąganiu. Będę musiała jeszcze podszkolić się, ale jak na pierwszy raz to nieźle. Brawo ja!
Kolejne lekcje były nudne,  jedynie na biologii byłam aktywna, za co dostałam +. Raczej nic mnie nie dziwi na biologii,  ale to przerosło moje wyobrazenie. Na koniec lekcji pani powiedziała, że Alex musi pisać egzamin z wiedzy semestralnej.
Mój czas poszedł na marne. W sumie niby coś tam zaliczył przecież. Szkoda mi tych kłótni, czasu i tego, że przez to przywiązałam się do niego.  Za to teraz wspomnień z tych lekcji nienawidzę. Przypominają mi go.
Po skończonym dniu chciałam się położyć.  Jednak idąc do pokoju stwierdziłam, że w sumie zapytam się go czemu marnował mój czas. Byłam rozzalona.
Bez pukania otworzyłam drzwi, żeby  jakoś tak było dynamicznie i agresywnie, bo musi czuć respekt. Niech wie, że nie można zadzierać ze mną. Niby mała, ale potrafię.
na wprost drzwi ukazała mi się pupa mężczyzny. .. fuuu
Jestem jeszcze taka młoda, nie chce umierać. Jednak tak mnie wcieło, że stałam, nie mogąc się odwrócić. To był szok.
Oboje byliśmy zdezorientowani. Niby jak mam być lekarzem, a to jednak zwykła pupa. Która nie powinna mnie dziwić. To jest po prostu pupa i każdy ma taką samą! Co ja mam w tej głowie.
Alex szybko schował się pod kołdrę.
-co chcesz?
-oznajmić Ci, że piszesz egzamin z biologii. Chciałam Ci pogratulować.
- nie chce mi się go pisać, wiec zobaczymy czy będę pisał.
- zepsułes naszą znajomość,  sobie przyszłość, zdrowie, honor. Kiedyś chciałam z Tobą być, uważałam, że jesteś super. Ale jesteś zwykły mięczak. Wczoraj przez pół nocy myślałam o wszystkim, żeby tylko niebyło Ciebie w moichmyślach.  Ale może miało tak być, żebym zobaczyła ze Bartek to mój ideał.
Po tych słowach wyszłam. Nie wiedziałam po co do niego poszłam.   Ale tak strasznie mi to pomogło, ułożyło mi jakoś. Wyrzucilam to z siebie. Szczerze to tęsknię za nim bardzo. Za śmiechem i dowcipami,  serdecznością oraz sposobem mówienia. Za wszystkim. Jakbym straciła kogoś bardzo bliskiego.
Było mi źle, zadzwoniłam do Bartka, że chce się zobaczyć. Niech najlepiej kupi wino albo coś takiego.
Wystroiłam się w czarne body do tego granatowo niebieskie spodnie. Dodałam bransoletkę, wisiorek i byłam gotowa.  Tak nie za zwyczajnie, ale zmysłowo.
Do tego moje wysokie ciepłe buciki i płaszcz. Obowiązkowo torebka, bo kobieta bez tego to jak bez ręki.
Czekałam z jakąś ekscytacją na Bartka. Nie wiedziałam co zrobić ze sobą. Patrząc ostatni raz w lustro stwierdziłam, że w sumie warkocz taki luźny to będzie dobre dopełnienie całego stroju.
raz dwa zrobiłam go sobie i pobiegłam na dół, bo już słychać było klaksony zniecierpliwionego chłopaka. Jak ja mogłam tyle na niego czekać to on 5 minut nie poczeka?  Poczeka!
Gdy tylko mnie zobaczył podszedł i ucałowal mnie.  Jakby nigdy mnie nie widział.
Zaraz posadził mnie w samochodzie i chciał jak najszybciej dowieźć żeby poprzytulać się do mnie w domu.
Byłam już u niego i zawsze jest przytulnie. Nic się nie zmieniło, tak jak ostatnim razem. Od razu skierowałam swoje pierwsze kroki w stronę kominka. Bardzo Lubie ciepelko. Mogłabym siedzieć cały dzień w takiej pozycji.
Zaczęliśmy winkować sobie, było przyjemnie i ciepło. 

czwartek, 19 listopada 2015

Rozdział 49

Nasze pukanie do drzwi zmusiło kogoś do wstania i zobaczenia kto to. Okazało sie, że otworzył Alex. To co od razu rzuciło mi się w oczy, z ukrycia, to to, że miał coś w dłoni i miał rozbiegany wzrok. Zaniepokoilo mnie to, bo to mogą być narkotyki albo inne świństwa.  Musze na naszych lekcjach poruszyć ten temat,  ale ze niby go uczę. Inaczej sploszy się jak sarenka i juz nie przyjdzie.  No dobra może i przyjdzie, ale już nie będzie taki ufny. Z mężczyznami trzeba powoli.
Obie z Em wymienilysmy spojrzenia i zrobiłyśmy taktyczny odwrót.  Musiałyśmy ustalić co dalej i wszystko dokładnie obgadac.
Ale zanim trafilysmy do mnie do pokoju postanowilysmy isc po kalorie, bo jak się myśli dużo to też trzeba tez dużo energii.
Mając takie zapasy, że można nie wychodzić x pokoju przez tydzień dyskutowalysmy.
Tak bardzo ta sprawa nas wciągnęła, że nie zauwazylysmy jak zrobiło się późno. O 22 zapukał ktoś, myślałam, że to Bartek i w sumie dobrze staloby się, bo może wtajemniczylabym go i pomogłby nam. Niestety lub bardzo dobrze,  to się miało okazać był to Alex.
-Cześć, masz czas? Pouczylbym się biologii.
-cześć,  wejdź. Akurat jest u mnie Em.
Z glebin pokoju wyszła Em i kiwnela porozumiewawczo
-Akurat wychodzę, jestem zmęczona. Poniedziałki zawsze mnie męczą.  Uczcie się, ale nie siedzcie długo.
-dobrze,  paaaa - powiedzialam śmiejąc się.
Wszedł niepewnym krokiem. Położył się na łóżko. I nic nie mówił.
Trochę to dziwne, bo zawsze ma dużo rzeczy do powiedzenia.
Oczywiście żeby zacząć podpytalam jak się czuje, bo nie było go dziś na zajęciach. Takie głupoty, ale  przybliżające mnie do prawdy.
- czego chcesz się uczyć? Może chciałeś zapytać o coś?
- jakoś mam ochotę, ale czegoś innego niż w książce.
- no nie wiem. To może o szkodliwości substancji różnych?
- no spoko.
Zaczęłam temat,  oczywiście nie wszystko umiałam wyjaśnić, ale i tak dużo powiedziałam.  Gdy mówiłam o narkotykach i innych trochę go to poruszyło. Ale nie możliwe, żeby on brał. Może po prostu to straszne dla niego.
Skończyliśmy o 12, ale żadne z nas nie chciało spać.
Udiadlam w nogach Alexa, zaczęło się gadanie o glupotach. Graliśmy w karty, rzucalismy sobie co buzi cukierki. Po prostu duże dzieci. Pod koniec jednak Alex nie trafiał co powodowalo wkurzenie u niego a wszystko przez to, że ręce zaczęły mu się lekko trzęść. Dziwne to było, bo kiedyś smialby się z tego i żartował.  Nie było tego jednak teraz. Ok 2 wyszedł trochę zły.
Zaraz po nim wyszłam ja. Tak, żeby mnie nie zauwazyl. Od razu wybrał numer i dzwonił:
,, część, ogarniesz mi coś? ... to dobrze. ... dzięki! Serioo? Oj wiem, że późno, ale jakoś tak nabrałem ochoty na to. ''
Później juz nie sledzilam go.
Dziewczyna? Dziwny początek, ale jednoznaczny koniec. To trudne. Biedny sherlock holmes tyle kombinowania, żeby rozwiązać zagadkę. To mój ostatni raz kiedy się w to bawię.
Po długich namysłach poszłam spać. To najlepiej mi zrobiło.

Rano wstałam wypoczeta i gdy zobaczyłam na zegarek było już grubo po 8. Moja biologia  kochana mi przepadła. No cóż,  przynajmniej się wyspalam, zawsze trzeba znaleźć dobre strony sytuacji. Mimo wszystko  ubrałam się,  zebralam książki w bawełnianą torbę i  pobiegła na szybkie śniadanie aby mój metabolizm ruszył się oraz obym miała energię.
Dzwonek obwiescil mi, że pora ruszyć się pod klasę co też uczynilam.
Em oczywiście śmiała się ze mnie i dopytywala co się działo w nocy, że nie mogłam wstać.
Następna lekcja to matma i oczywiście żadnym zaskoczeniem nie było, że nie ma Alexa.
Wkurze się!  Jest moim przyjacielem i nie zamierzam pozwolić mu na to, żeby zmarnował swój wielki talent. Bo uwierzcie trzeba go mieć. On wiedział wszystko! A teraz nie ma go, może uznał, że umie to tak doskonale ze nie przyszedł?
Mam nadzieje, ze taki akurat jest ten powód, bo innego nie przyjmuje. I dostanie po głowie jak spróbuję jeszcze raz nie przyjść. 
Po wielu męczących lekcjach poszłam na super smaczny obiad.  Chyba już nawet do tych obiadów przyzwyczaiłam się, są smaczne jak się straci smak. Mimo wszystko nie chciałoby mi się codziennie  przygotowywac takiej ilości posiłków, wiec za to wielkie brawa.
Później Em mnie zagadala i do pokoju wróciłam kolo 19 oczywiście wcześniej nie zapominając o kolacji.
Wyczerpana całym dniem, chociaż wyspana, zmusilam się żeby jeszcze wyjść z mojego pokoju do Alexa. Trzeba było wyjaśnić sprawę.
Martwię się o niego ipo prostu nie chce żeby wpakowal się w jakieś kłopoty.
Gdy zapukalam drzwi od razu otworzyły się, a w nich stanął Alex i rozłożył ręce tak jakby nie chciał żebym wchodziła.
Jednak musiałam wejść i mimo oporu w końcu wpuścił mnie.
Przez chwilę patrzylam na niego ostrym wzrokiem.
- co Ty robisz?  O co chodzi tu?
- nie chce mi się po prostu.
- weź nie krec! To jest dobra szkoła! Nie możesz tak!
- mogę!
Już miałam zacząć mu tłumaczyć i wysilac się, ale patrzyłam na stolik.
Aż zdjęło mnie z nóg. Nie wiedzialam co powiedzieć,  zatkalo mnie totalnie.
Jednak po otrzasnieciu się zapytałam
-dlaczego?  Masz jakieś kłopoty? Jak możesz, to jest złe.
- po prostu mogę i nie jest to nic strasznego.
- jest! Co Ty robisz ze swoim życiem człowieku!
- wszystko żeby nie myśleć.
- o czym?
- nie ważne. 
- wiesz co próbuje Ci pomóc, ale to odrzucasz, nie chce mieć z Tobą nic wspólnego! Nie zamierzam patrzeć na to! Wyszłam żeby nie patrzeć na niego dłużej.  Na prawdę jest super facetem, a tak chce się stoczyć. Kocham go jak brata i szkoda mi go.
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.  Poszłam do Em. Ogladalysmy film, a później wróciłam do siebie.
Marzyłam żeby ten dzień się skończył, ale pod drzwiami stał Bartek z kwiatami.
Nie ucieszyłam zbytnio się na kogo widok. Jakoś mi ciężko na sercu.
Podeszłam, a on mi składa życzenia na walentynki. 
- przepraszam zapomniałam, ale powiem Ci wszystko i chyba zrozumiesz.
Wszedł, a ja mu opowiedzialam wszystko o Alexie. Byl zaskoczony jak taki mądry chlopak mogl brać narkotyki. Jak tylko uslyszal, ze nie zamierzam sie zadawac z Alexem jakos tak rozpromienial.

---- bartek-----
Wszystko sie wydało,  julka juz na zawsze jest moja! Juz ten cwel mi jej nie odbije. Młody i głupi ten człowiek.  Wiadomo, ze to jest bagno z którego nigdy sie nie wygrzebie. Z jednej strony szkoda,  bo od zawsze byl mi bliski, ale za to co robi ciężko wybaczyć.  Jak to mówią ''zemsta jest słodka'' i taka jest tez moja.  Dobrze, ze nie powiedział o mnie, bo wtedy ja tez byłbym na przegranej pozycji.  Posiedzialem trochę,  poprawilem humor i pojechałem.
Teraz już wiem, że jest tylko moja.

------ julka----
Całą uwagę poswiecilam Bartkowi, żeby nie czuł się pominięty, ale nadal i tak byłam porażona zachowaniem Alexa.
Taki porządny chłopak. .. nigdy nie przypuszczałam bym. Zresztą myślałam że mi powie jak będzie miał kłopoty. No, bo od tak sobie nie może brać. 
Zresztą już tak dobrze było, już jak przyjaciel był.
Nie wiem co robić,  nie poradzę nic na to.  Jeśli szukałby pomocy to ok, ale znowu coś ma być między nami, kolejna przyjaźń to nie możliwe. Oczywiście, że będzie mi go brak. Ale on tą decyzję podjął. Żałuję że to się tak potoczyło, bo kto wie może Alex byłby moim mężem. Nie no dobra, aż tak nie dajmy ponieść się fantazji, ale był z niego super  przyjaciel. Poszlam spać.
Wstałam, ale nie chciało mi się nic. Wzięłam prysznic,   ubralam ...... i poszłam coś zjeść.  Nie chciało mi się, ale już z przyzwyczajenia tak robię.  W końcu już pół roku tu jestem. 
Spotkałam Em, usiadlysmy razem i żadna się nie odezwała. Wiedziała czego potrzebuje, za to ją tak bardzo kocham.
Lubiła Alexa, ale nie była do niego całkiem przekonana.
Po kilku minutach zaproponowała kino i zakupy.  Zawsze mi to poprawia humor.
Koło 13 jechalysmy już do centrum handlowego. Jakoś dziwnie byłam podekscytowana,  jakbym nigdy nie była na zakupach.
Taxi jakoś dziwnie wyjechało tak od strony parkingu. Zapłacilysmy i w momencie przechodzenia przez cały parking samochodów, zobaczyłam go. Był to samochód Bartka.
Zaraz zadzwoniłam do niego, mimo tego ze nie miałam ochoty widzieć się z nim.  No ale po co tu stoi jak powinien być na studiach. Niech mnie nie wkurza. ...
Może handluje jeszcze tym gownem... to już po prostu będę oszolomiona. W końcu odebrał
- cześć jestem w galerii i jak to się stało, że Ty też?
- serio, aż taki przewidujący jesteś. ..
- dobrze, gdzie jesteś?
- ok. Spoko na chwilę.
Rozlaczylam się,  byłam zła.  Tak po prostu zła. Najchętniej pobiłabym kogoś.
- wiesz co powiedział, że on wiedział ze dziś pójdziemy na zakupy i czekał na nas. .. no jeszcze nikt tak nie kłamał.
-może to prawda, zaraz wszystko się wyjaśni.
Przyszlysmy w wyznaczone miejsce i stał tam. Miał kwiatki. Ze co?  Co tym razem..
- cześć, niespodzianka.
-ojej jak miło- chociaż w głębi duszy chciałam zabić go.  Albo okres albo to przez Alexa.... dziś wszystkich nienawidzę.
Rozmawiając z nami włożył rękę do kieszeni, coś zaszelescilo, a on wyjął ja jakby się sparzyl.
Próbował to zatuszować rozmową i myśląc że się udało powiedział, że już musi iść, bo nie chce przegapić kolejnego wykładu. Gdy podeszłam do niego bliżej żeby się przytulic rękę wsadzilam w tą kieszeń i wyjelam zawartość.
W mojej ręce leżało pełno torebek z tym gownem. .. czyli co, handlarz i narkoman. .. super trafiłam.
- Ty idioto... teraz Ty... jesteś okropny. .. jak możesz. ..
- ale to nie tak. ..
- alex się przyznał, nic nie ukrywał. Ty też miej tą odwagę. ..
- ale ja to... no. .. bo to było tak. .. no
- co, może leżało?
- nie,  zabralem to Alexowi.
- cooo? I co niby to robi teraz u Ciebie.
- no wyrzuce to.
Dobrze,  przepraszam.  Ale ta sytuacja to dla mnie za dużo.
- wiem, Alex tez był moim kumplem i tez mnie to boli. - przytulil mnie.
Później poszedł.  Znalazłam kawiarnie i opadlam na jakąkolwiek pufe. Nie miałam sił.
Zamówilysmy ciastka, ciasta i do tego gorąca czekoladę.  Na bogato i kalorii dużo. Ciesze się ze mam Em, jest najlepsza.